WYKSZTAŁCENIE POLITYCZNE

(Kwartalnik naukowo - polityczny i społeczny, zeszyt I, 1898 r.)

 

I

ZADANIA POLITYCZNE NARODU

Gdybyśmy, przyznając powszechnie, iż pewien stopień wykształcenia politycznego jest potrzebny każdemu obywatelowi cywilizowanego społeczeństwa, jednocześnie chcieli zrozumieć, że szczególne warunki bytu oraz treść zagadnień i zadań politycznych danego narodu, w danym okresie wymaga odpowiedniego, zastosowanego do warunków czasu i miejsca -- typu wykształcenia, gdybyśmy tę prawdę, umieli sobie głęboko uświadomić, bylibyśmy niewątpliwie na właściwej drodze do naprawienia wielkiej szkody społecznej, jaką brak wiadomości politycznych u nas stanowi. Nie trzeba dowodzić, że każdemu społeczeństwu wykształcenie polityczne jest potrzebne, ale to, że w pewnych chwilach brak tego wykształcenia jest szczególną klęską, nie wszyscy rozumieją. Mniej jeszcze jest ludzi, zdających sobie sprawą z tego, że obecny moment naszego życia narodowego jest pod tym względem szczególnie doniosły, że dziś więcej, niż kiedykolwiek, potrzeba nam ludzi z gruntowną wiedzą polityczną, zastosowaną należycie do naszych warunków.

Nie jest to frazes, rzucony po dziennikarsku dla efektu, ale stwierdzenie wielkiej, doniosłej niezmiernie prawdy, którą raz nareszcie powinniśmy zrozumieć.

Jeżeli to prawda, że dziś jesteśmy narodem na pół tylko cywilizowanym, to nie dlatego przede wszystkim, że mamy więcej, niż ludy zachodnie, analfabetów, że nasz dorobek umysłowy nie jest tak, jak u kilku przodujących narodów, obfity, że nie zaszliśmy tak daleko, jak Zachodnia Europa, w udoskonaleniu kultury technicznej, żeby wreszcie -- co nie jest tak dalece prawdą -- nasza kultura obyczajowa niżej, niż gdzie indziej stała, ale dlatego, że ludy, żyjące na zachód od nas, prześcignęły nas niesłychanie w postępie politycznym. Wiek dziewiętnasty, który zaznaczył się wszędzie największymi w życiu politycznym zdobyczami, który stworzył nowoczesne państwo prawne, zaszczepił w ludach poczucie prawa i rozwinął w nich zdolność do walki o nie, nas, jako naród wzięty w całości, cofnął raczej na tym polu. Odwróciliśmy na długie lata myśl naszą od zagadnień, które stanowiły rdzeń życia współczesnego ludów europejskich, i zostaliśmy dziwolągiem narodów, chorobliwym okazem społeczeństwa, w którym pomiędzy stopą życia umysłowego w ogóle a poziomem pojęć politycznych wyrosła nieprzebyta odległość.

Nie jest ten stan rzeczy wynikiem naszego charakteru narodowego, ani braku zdolności politycznych. Co prawda, rozwój nasz polityczny za czasów Rzeczypospolitej inną poszedł drogą, jak u naszych zachodnich sąsiadów, ale kto wie, czy droga ta nie była lepszym przygotowaniem do nowoczesnego życia politycznego cywilizowanej ludzkości. Ostało się u nas średniowieczne państwo stanowe, które w Zachodniej Europie uległo w walce z absolutyzmem monarchów, szukających oparcia w stanie trzecim, nie trzeba wszakże zapominać, iż pod tym względem byliśmy podobni do najbardziej dziś posuniętego w postępie politycznym kraju, mianowicie do Anglii. Jeżeli nasz ustrój parlamentarny okazał się mniej silnym i zdrowym od angielskiego, w zależności od odmiennej budowy społeczeństwa, od zjednoczenia się z rozległymi krajami wschodnimi, posiadającymi niską kulturę i nieodpowiedni stopień organizacji społecznej i t. d., niemniej przeto istniało u nas w żyjącej politycznie części społeczeństwa poczucie swobód i zdolność do obrony swych praw zdobytych. Anglia przekształciła stopniowo swój starodawny ustrój państwowy w nowożytny, przy czym poczucie swobód, przywiązanie do nich i zdolność do walki o prawo ze stanu uprzywilejowanego przeniosły się na całe społeczeństwo. Rzeczpospolita, przeciwnie, w chwili, gdy pierwszy krok robiła w kierunku rozszerzania praw politycznych w duchu nowożytnym, w kierunku przekształcenia się na nowoczesne państwo prawne, krok imponujący zaiste i świadczący, że naród zdolny był do postępu politycznego, w chwili owej przestała istnieć. W dobie śmiałego rzutu na drodze politycznego postępu, w dobie Konstytucji Trzeciego Maja, ziemie polskie przeszły pod panowanie trzech mocarstw absolutnych, z których dwa zachodnie znajdowały się w rozkwicie rządów policyjnych, trzecie zaś zaczynało szczepić europejski system policyjny na gruncie wschodniego despotyzmu. To zdarzenie wraz z wszystkim, co za sobą pociągnęło, położyło tamę naszemu politycznemu postępowi.

W narodzie, który posiadał państwo i miał poczucie swej jedności, który to państwo stracił i został podzielony między trzy mocarstwa, musiała bezpośrednio po stracie niepodległości powstać myśl odzyskania jej z bronią w ręku. W warstwach, z których jedna -- szlachecka -- posiadała swobody polityczne w całej pełni, druga zaś -- mieszczańska -- świeżo zdobyła polityczne prawa i miała aspiracje do ich rozszerzenia, po stracie w jednej chwili wszystkich tych praw i swobód, po przejściu pod rządy, będące wszelkich swobód negacją i sprowadzające obywateli zabranych ziem do roli biernych poddanych -- jedynym żądaniem uzasadnionym mogło być żądanie wszystkich tych praw i swobód w całości, a więc powrotu do niepodległości państwowej. Odzyskanie niepodległości z bronią w ręku stało się myślą polityczną, która na długie lata niepodzielnie prawie zapanowała w najlepszej części społeczeństwa. Tak, całe poczucie prawa w życiu politycznym, całe przywiązanie do wolności obywatelskiej, wyrosłe na gruncie dawnych swobód, wcieliło się w ideę walki o niepodległość.

Nie będziemy bronili tej idei, nie będziemy wykazywali moralnych i politycznych zdobyczy naszych powstań, nie o to nam bowiem w danej chwili chodzi. Chcemy natomiast zwrócić uwagę na ujemną stronę okresu walk o niepodległość narodową. Nie znaczy to, ażebyśmy stawali w jednym szeregu z tymi, co złorzeczą powstaniom jako zbrodniom względem kraju, lub z tymi, co je uważają za konieczne w swoim czasie nieszczęścia i rozdzierają szaty nad niemi. Przeciwnie, uznajemy całe dodatnie znaczenie i płodność dla przyszłości tego okresu naszych dziejów. Ale chcemy tu nacisk położyć na odwrotną stronę okresu powstań, która się szkodliwie odbiła na naszym sposobie politycznego myślenia.

Idea samoistnego bytu państwowego była dostatecznie silną i żywotną na to, by opanować całkiem myśl społeczeństwa i odciągnąć ją od wszelkich innych zagadnień politycznych. Myśl bliskiej walki o niepodległość i wiara w rychłe jej odzyskanie wytworzyły z konieczności szczególny sposób myślenia politycznego, polegający na nie przywiązywaniu wagi do warunków współczesnych, do istniejącego porządku prawno-politycznego i do możliwych zmian, które w nim dałyby się osiągnąć. Naród wierzył, iż jakkolwiek szkodliwy jest ten porządek dla postępu politycznego, odzyskanie niepodległości od razu go usunie. To więc, co stanowiło treść życia innych ludów cywilizowanych -- ciągła walka o prawo, o postęp, o instytucje polityczne, u nas nie istniało właściwie, coraz mniej było rozumiane przez ogół, coraz bardziej ześrodkowujący się w jednej wielkiej idei -- walki orężnej w dniu jutrzejszym. Nastąpił w narodzie naszym głęboko sięgający zanik pojęć o czynnikach postępu politycznego, a obojętność dla istniejących instytucji i form prawnych tak się zakorzeniła, że nawet ci, którzy stracili nadzieję na rychłe odzyskanie niepodległości, nie zaczęli szukać oparcia dla pracy postępowej w istniejących warunkach, ale popadli w zupełną niewiarę i apatię. Lekceważenie istniejących warunków prawno-politycznych, nie przywiązywanie należytej wagi dla takiego lub innego charakteru instytucji, wprowadzanych w naszym kraju przez państwa zaborcze, miały drugą jeszcze, niemniej zapewne ważną, a może ważniejszą nawet przyczynę, mianowicie, że po rozbiorach weszliśmy w skład państw, nie zapewniających swym poddanym ani wpływu na ustawodawstwo, ani elementarnych swobód obywatelskich. W tych warunkach wytworzył się w naszych pojęciach rodzaj fatalizmu w poglądach na bieżące zmiany polityczne, przekonanie, że wszystkie one muszą się odbywać bez żadnego z naszej strony wpływu.

Program walki bezpośredniej o niepodległość, o ile był brany praktycznie, nie zaś pojmowany jako frazes, musiał obejmować przede wszystkim przygotowania do tej walki, szeroko rozgałęzioną działalność konspiracyjną, spiskową. Działalność ta, niezależnie od niepowodzeń walki, mająca ten niesłychanie doniosły skutek, że wytworzyła silne w danym zakresie zobowiązania moralne w społeczeństwie, nieznaną przedtem spójność i solidarność narodową, z drugiej strony skierowała najdzielniejsze siły narodu do pracy podziemnej niejako, odciętej od tego, co stanowiło treść bieżącego życia, odciągała je zatem od walki o prawo, o stopniowe zmiany w istniejących warunkach.

Wywarł wreszcie wspomniany okres pewien wpływ ujemny i w sferze moralnej, polegający na ugruntowaniu się w szerokich sferach społeczeństwa szczególnego pojmowania obowiązków obywatelskich. Przeciętny członek społeczeństwa przywykł stopniowo odkładać wypełnienie swych obowiązków obywatelskich na dalszą przyszłość, na chwilę, kiedy będzie potrzebny w polu, w walce o niepodległość. Zanikło w wielu umysłach to pojęcie, że obowiązki względem ojczyzny są stałe, że wypełniać je trzeba każdej chwili, że niema takich warunków, w których działalność obywatelska, praca dla przyszłości, walka o postęp narodu jest niemożliwą. Dziś, gdy szeroki ogól nie wierzy w możliwość bliskiego powstania, rezultat tego sposobu pojmowania obowiązków społecznych objawia się w tym, iż wytworzyła się rozpaczliwie liczna sfera ludzi, rozumujących, iż w życiu realnym obowiązków dla ojczyzny właściwie niema, że, co najwyżej dobry Polak powinien pielęgnować na dnie serca ideały narodowe.

W okresie tedy, kiedy społeczeństwa europejskie z ogromną szybkością wytwarzały czynne siły polityczne, występujące coraz liczniej na arenę walki o prawo, o udział szerokich mas w ustawodawstwie, o postępowe instytucje, o odpowiedni rozkład ciężarów społecznych? w naszym narodzie te siły, które dawniej były politycznie czynne, poczęły przybierać charakter coraz bardziej bierny, a szerokie masy społeczeństwa nie miały od kogo czerpać przykładu i nabywać politycznych pojęć. Pozostawaliśmy coraz bardziej w tyle za naszymi sąsiadami zachodnimi, a przepaść pomiędzy rozwojem pojęć politycznych u nas i w Europie Zachodniej stała się zastraszającą.

Postęp polityczny Europy Zachodniej musiał wszakże wywrzeć wpływ na nasze społeczeństwo. Wpływ ten jest dwojaki: pośredni i bezpośredni. Pierwszy polegał na oddziaływaniu ideowym, na przenikaniu do naszej, umysłowości pojęć nowoczesnych, ideałów demokratycznych, aspiracji reformatorsko-społecznych i t. d. W życiu ten wpływ wyraził się, dając z jednej strony odpowiednią barwę polityczną naszym ruchom narodowym, z drugiej zaś strony -- skierowując coraz liczniejsze siły czynne do pracy nad ludem, nad podniesieniem jego umysłowości i stopnia uobywatelenia. Bezpośredni wpływ, ogromnego znaczenia dziejowego -- to wpływ instytucji prawnych, wniesionych do naszego kraju przez zasadnicze zmiany polityczne w państwach zaborczych. Tu należy przede wszystkim stopniowe zniesienie poddaństwa ludu i pańszczyzny we wszystkich trzech mocarstwach, którego ostatni akt dokonany został po ostatnim powstaniu w zaborze rosyjskim, następnie zaś reformy konstytucyjne w dwóch dzielnicach zachodnich.

Rok 48, ów wielki rok przełomowy w dziejach Europy, pchnął na nowe tory życie państwowe Prus i Austrii. Dzielnice nasze, do tych mocarstw należące, otrzymały stopniowo nowożytne instytucje prawno-polityczne, zaczęły żyć życiem konstytucyjnym. W tych nowych warunkach zaczął się postęp polityczny, reformujący powoli pojęcia oświeconych warstw narodu w dwóch dzielnicach, z drugiej zaś strony budzący do czynnego życia politycznego bierne dotychczas masy ludowe. Zaczął się w zaborze pruskim i austriackim nowy okres porozbiorowego życia naszego narodu, okres postępu politycznego po latach zacofania, okres rozwoju nowoczesnej walki o prawo, stopniowych zdobyczy, umożliwiających stały postęp społeczny, stałą samoobronę i rozwój narodowy.

Największej, najważniejszej części ziem polskich, skazanej na należenie do Rosji, sądzone było pozostać pod tym względem w tyle. Okres życia konstytucyjnego w Królestwie, będący rezultatem wojen napoleońskich i roli odegranej w nich przez Polaków, nie mógł wywrzeć wielkiego wpływu. Był na to zbyt krótki, konstytucja, przyznana prowincji, była zbyt skąpą, a władza monarsza zbyt wiele czerpała siły w absolutnej Rosji, ażeby mogła się dostatecznie czuć zależną od narodu. System, który po zniesieniu konstytucji nastąpił, starał się zrobić wszystko, ażeby ślady tego krótkiego okresu zatrzeć. To też zabór rosyjski, w którym do najwyższego szczytu doszedł rozwój ideałów narodowych, który przewyższył pozostałe dzielnice swym ruchem ekonomicznym i dobrobytem, który w rozwoju polskiego ruchu umysłowego zajął pierwsze miejsce i w najczystszej postaci zachował pierwiastki kultury narodowej, który wreszcie w uczuciach patriotycznych świecił przykładem pozostałym dzielnicom, w rozwoju politycznym coraz bardziej był wyprzedzany przez zabór pruski i Galicję.

Ostatnie trzydziestolecie w życiu Królestwa -- to najsmutniejsza doba polityczna, to okres zaniku wszelkiej politycznej myśli. Kląska w r. 1863 usunęła z programu narodowego walkę o niepodległość, ale umysły zbyt zostały nią przygniecione, ażeby mogły szukać innej drogi do walki o prawa narodowe i postęp polityczny. Po okresie powstań pozostały w spuściźnie wszystkie ujemne jego wpływy polityczne, stanowiące niejako przez czas długi pęta, myśl krępujące. Jedyną jasną stroną tego okresu, mającą doniosłe znaczenie polityczne, jest zwrócenie się do ludu, objawiające się w pracy kulturalnej nad nim i budzeniu wśród mas ruchu umysłowego, prowadzącego do świadomości politycznej. O istotnym wszakże postępie myśli politycznej, o zwrocie jej ku zagadnieniom bieżącym, mającym znaczenie główne dla politycznego postępu -- do ostatnich czasów nie było mowy. W końcu wszakże uderzająca coraz bardziej potrzeba szukania dróg nowych -- z jednej strony, z drugiej zaś -- coraz bliższa wymiana stosunków z zachodnimi, politycznie czynnymi dzielnicami poczęły zwracać myśl ogółu do spraw politycznych dnia dzisiejszego. Zaczął się powoli rozwijać program stopniowej walki o prawa narodowe, o swobody polityczne i postęp społeczny. Ruch polityczny wśród młodszego pokolenia inteligencji datuje się tam od lat dziesiątka (jeżeli nie brać pod uwagę wcześniejszego ruchu socjalistycznego, który powstawszy pod obcymi natchnieniami, przybrał raczej charakter ruchu reformatorsko-etycznego, niż politycznego), z początku wszakże nie miał zdecydowanego charakteru, przesiąknięty był w znacznej mierze tradycjami okresu powstań i, choć do nowego powstania nie dążył, nie uświadamiał sobie należycie swego kierunku, różniącego go od ruchów poprzednich. Stopniowo wszakże pierwiastek nowy, program nowy, program nieustannej działalności opozycyjnej, przeciwrządowej, mającej na celu osiąganie realnych zdobyczy politycznych, coraz wyraźniej się zarysowywał, dopóki w ruchu nie zapanował. Rezultat tego widzimy w utworzeniu stronnictwa demokratyczno-narodowego z jasnym, ściśle sformułowanym programem polityczno-postępowym. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jednocześnie w tejże dzielnicy powstało tzw. stronnictwo ugodowe, które wychodząc z przeciwnego całkiem założenia, również postanowiło zwrócić myśl ogółu do bieżących zagadnień politycznych, co prawda, jednostronnie bardzo pojmowanych, to musimy się zgodzić na to, że w życiu politycznym Królestwa nastąpił zwrot stanowczy, którego głównym rysem znamiennym jest dążność do stopniowych zdobyczy prawno-politycznych, pojmowanych słusznie jako niezbędny czynnik politycznego postępu. Ten moment należy pojmować jako niezmiernie doniosły, jako początek nowego okresu walki politycznej o prawa i postęp narodu. Można go było przewidzieć, był on bowiem konieczny, jako dalszy ciąg procesu przekształcania się naszej myśli politycznej, któremu początek dał bezpośredni wpływ nowego porządku prawno-państwowego w dwóch pozostałych dzielnicach.

Przyjęcie za podstawę działalności istniejącego porządku prawno-politycznego w państwach zaborczych i program stopniowych zdobyczy przez nieustanną walkę o prawo, prowadzoną środkami, zastosowanymi do ustroju państw owych, wkłada poważne obowiązki na barki wszystkich obywateli społeczeństwa, w szczególności zaś tych, co innym chcą drogi wskazywać. Wszelka walka musi być prowadzoną umiejętnie, z zużytkowaniem najnowszych zdobyczy w dziedzinie udoskonalenia broni. Często zwyciężany bywa nie ten, kto ma mniej dzielności i siły, ale ten, kto się mniej doskonałą bronią posługuje. W walce zaś o prawo bronią jest wykształcenie polityczne w najszerszym tego słowa znaczeniu.

Prowadząc walkę o prawo, trzeba dokładnie znać to, co zwalczać należy, i mieć jasną świadomość tego, do czego się dąży. Bez tego nie może być mowy ani o konsekwencji, ani o umiejętnym wyborze środków.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że każdy kierunek polityczny ma swoje strony dodatnie i ujemne i że zbytniemu rozrostowi ostatnich zapobiec może tylko szeroki pogląd na rzecz, oparty na gruntownym wykształceniu. Trzeba pamiętać, że sprowadzenie polityki narodowej do walki prawno-politycznej w trzech zaborach nie dlatego zostało przyjęte, że jest w ogóle lepszą drogą od bezpośredniej walki o niepodległość, ale dlatego, że tamta straciła widoki powodzenia. Kierunek dzisiejszy ma swoje strony niebezpieczne, mianowicie: zapatrzenie się w poszczególne drobne zdobycze na danym gruncie może doprowadzić do stracenia z widoku celów i interesów ogólno-narodowych. Uniknąć tego można tylko przy szerokiej znajomości stosunków narodowo-politycznych, przy należytym pojmowaniu wzajemnej ich zależności, przy obejmującym całość ich poglądzie, jednym słowem--przy szerokim i gruntownym wykształceniu politycznym. Oto dlaczego powiedzieliśmy, iż wykształcenie polityczne jest dla nas w dzisiejszych warunkach kwestią wielkiej doniosłości. Jest ono niezbędne zarówno w tym celu, ażebyśmy mogli należycie rozwinąć wszystkie dodatnie strony dzisiejszego kierunku naszej polityki, jak i dlatego, żebyśmy mogli uniknąć nadmiernego rozrostu ujemnych.

Polityka zdobyczy politycznych może mieć tylko wtedy widoki powodzenia, być polityką realną, gdy się na realnej opiera sile. Taką realną siłą w naszych warunkach jest warstwa ludowa, której polityczne uruchomienie jest niezbędnym warunkiem zwycięstwa. To też w miarę rozwoju walki politycznej w dwóch dzielnicach, posiadających życie konstytucyjne, widzimy występowanie na widownię ludu, który coraz większą wykazuje polityczną świadomość. Ruch ludowy oznacza wprowadzenie do życia kwestii społecznych i nawet tam, gdzie uruchomienie i wyprowadzenie na pole walki politycznej ludu nastąpiło pod innymi hasłami, potrzeby społeczne jego muszą w końcu zająć pierwsze miejsce w dążeniach politycznych. Mamy tego dowód najlepszy w najświeższych dziejach zaboru pruskiego, gdzie lud został poprowadzony do walki przeciw rządowi wyłącznie dla obrony religii i narodowości, a gdzie w ostatnich latach na gruncie politycznego wyrobienia mas coraz silniej szerzy się społeczny ruch ludowy.

Wszelka polityka postępowa, dążąca do posunięcia społeczeństwa w rozwoju politycznym, musi być demokratyczną, musi się opierać na ludzie, i odwrotnie, wszelka polityka, oparta na ludzie, musi być postępową. Stronnictwa, które oparcia w ludzie szukać nie chcą, a które pragną je znaleźć w rządach zaborczych, nie mogą być posądzone o dążenie do politycznego postępu. Wszelka tedy polityka postępowa musi być jednocześnie polityką społeczną, musi szukać rozwiązania dla najbardziej palących kwestii społecznych doby dzisiejszej na naszym gruncie. Dlatego to chwila obecna, której najwybitniejszym znamieniem w polityce jest występowanie na arenę walki politycznej ludu, co się odbywa w szerokim zakresie w zaborze pruskim i austriackim, czego początki widzimy w zaborze rosyjskim w ruchach robotniczych i w rodzącym się obecnie ruchu politycznym wśród ludu wiejskiego, chwila ta rozszerza ogromnie zakres wymagań w dziedzinie wykształcenia politycznego. Musi ono obejmować znajomość stosunków ekonomicznych kraju, w szczególności położenia warstw ludowych, ich zamożności, potrzeb, ciężarów przez nie ponoszonych i t. d., tudzież wypróbowanych gdzie indziej środków podnoszenia dobrobytu tych warstw oraz walki o ich interesy społeczne.

Największą klęską polityczną naszego narodu w chwili obecnej jest to, że stoi wobec ogromu zadań bez świadomości tego. Warunki, w których się znaleźliśmy, zrobiły zagadnienia naszego życia bardziej, niż gdzie indziej, zawikłanymi, a my tak się odnosimy do nich, jakby nic do rozwikłania nie było. Przyczyną tego jest brak politycznego wykształcenia.

Praca umysłowa w każdej dziedzinie prowadzi do odkrycia, iż rzeczy, które nam się przedtem wydawały bardzo prostymi, są w istocie bardzo złożone i nie tak łatwe do rozstrzygnięcia. W dziedzinie politycznej ta prawda większe jeszcze znajduje zastosowanie.

Dziś, w czasach, kiedy całe życie nasze wchodzi na nowe tory, kiedy polityka narodowa rozwija się na nowych zasadach, kiedy na widownię polityczną występują masy ludu, coraz bardziej decydujące o kierunku naszych politycznych dążeń, kiedy położenie wymaga od nas jak największej przenikliwości w orientowaniu się na gruncie i szukaniu wytycznych działania, my operujemy mnóstwem wytartej monety zdawkowej ogólników, potrząsamy wypłowiałem! szmatami starych haseł i, gdy powinniśmy drogi innym wskazywać, sami dla siebie nie umiemy znaleźć właściwego kierunku.

W warunkach takich nie będzie zbyt silnym słowem, gdy powiemy, że największą potrzebą naszej umysłowości współczesnej jest rozwinięcie gruntownego wykształcenia politycznego, zastosowanego należycie do naszych specjalnych potrzeb.

 

II

POZIOM NASZYCH POJĘĆ POLITYCZNYCH

Nie tylko stan wykształcenia politycznego u nas, ale nawet stan pojęć o jego potrzebie jest nader smutny. Wyjątku w tym względzie nie stanowi żadna z naszych dzielnic.

Jeżeli chodzi o praktyczne wykształcenie prawnopolityczne przeciętnego obywatela, to najwyżej pod tym względem stoi zabór pruski, który najwcześniej zaczął żyć nowoczesnym życiem politycznym i w którym ludność, względnie kulturalna, najmniej surowy przedstawiała materiał. Podstawą polityki naszej w tej dzielnicy stała się od razu sprawa obrony narodowości przed naporem germanizmu, związana naprzód z obroną odrębności dzielnicy, zawarowanej traktatem wiedeńskim, przed centralizmem pruskim, szybko przeprowadzającym ujednostajnienie polityczno-kulturalne, a następnie na dłuższy czas zlana w jedno z obroną religii, prześladowanej w dobie Kulturkampfu. Walka ta, prowadzona na gruncie legalnym, rozszerzyła w społeczeństwie miejscowym zakres wiadomości prawnych, doprowadziła przeciętnego, mniej więcej oświeconego obywatela do względnej w tym kierunku biegłości, czyniąc go z tej strony niejako wzorem dla Polaków innych dzielnic. Znajomość konstytucji pruskiej i kodeksu stała się tu w pewnej mierze chlebem powszednim, bez którego żyć nie można, ale, niestety, całe wykształcenie polityczne w tym zakresie się zamknęło. Powiedzieć to można nie tylko o myślącym ogóle, ale nawet o tych ludziach, dla których polityka winna być zawodem, o miejscowym przedstawicielstwie parlamentarnym, oraz, z nader nielicznymi wyjątkami, o działaczach na polu dziennikarskim i polityczno-agitacyjnym. Co najwyżej, dzięki bezpośredniemu zetknięciu się z ludźmi, do wykształcenia prawnego przybyła tu praktyczna znajomość niemieckich stosunków politycznych, czasami bardzo powierzchowna i jednostronna. Koniecznym skutkiem tego musiało być krótkowidztwo polityczne, zastygnięcie w starych koncepcjach, brak inicjatywy, brak pozytywnego programu politycznego. Życie, szybko postępujące naprzód, wysunęło na porządek dzienny cały szereg kwestii nowych, niesłychanie doniosłych: przede wszystkim kwestię społeczną, ludową, która musi być należycie sformułowaną, musi swój wyraz polityczny znaleźć; następnie jedną z najważniejszych, decydującą wprost o losach narodowości polskiej w dzielnicy -- kwestię śląską; dalej kwestię germanizacji przez kościół katolicki, zmuszającą do gruntownej zmiany taktyki i koniunktur politycznych; obecnie występuje kwestia mazurska w Prusiech Wschodnich, będąca jednocześnie kwestią polskiego luteranizmu. Z walką kulturalno-polityczną połączyła się niemiecko-polska walka ekonomiczna, prowadzona żywiołowo przez społeczeństwo, nie wpływająca na pracę myślową, na urabianie się programu przedstawicieli narodu w ciałach prawodawczych. Właściwie ci przedstawiciele programu pozytywnego nie mają, nie zdolni są na niego się zdobyć, stanowisko ich polityczne jest czysto bierne, ogranicza się wyłącznie do obrony narodowości, częstokroć fałszywie zresztą pojmowanej, i można śmiało powiedzieć, że przez lata całe nie wnieśli oni nic nowego do dziedziny myśli politycznej polskiej. Kronika ich wystąpień u siebie, na zjazdach, i na zewnątrz, w parlamencie oraz sejmie pruskim, to jałowe przeżuwanie wiecznie tych samych frazesów o prawach boskich i ludzkich, o gwarancjach traktatowych i konstytucyjnych, o sumienności Polaków jako obywateli państwa pruskiego i t. d. Niewątpliwie, brak wykształcenia, brak szerszej myśli politycznej wytwarza tę bezpłodność, bo, jak powiedzieliśmy, życie nie jest jałowe i wysuwa na porządek dzienny coraz nowe, aż nadto doniosłe sprawy. Jedyna nowość programowa, na jaką się zdobyto, owa smutnej pamięci polityka ugodowa, do której aspiracje jeszcze nie wyginęły, była jednym więcej dowodem braku inicjatywy i świeżej myśli, zrodziła się bowiem z naśladowania stańczyków galicyjskich, a była i dowodem braku politycznej wiedzy, bo przeniosła metodę, wyrobioną gdzie indziej, na grunt całkiem nieodpowiedni, bez zrozumienia całego przeciwieństwa warunków.

Zastój umysłowy w zaborze pruskim i będące jego skutkiem niewolnictwo myśli sprawiają to, że młodsze pokolenia nie mogą się zdobyć na śmiałość w poszukiwaniu dróg nowych, nie mogą porzucić wydeptanych przez starszych ścieżek. Świadomość ubóstwa umysłowości miejscowej zrodziła się tam wprawdzie, wytworzyła nawet pewien prąd wśród młodszej inteligencji, ale prąd ten nie okazał się dość silnym, by w życiu wywołać zmiany, może dlatego właśnie, że nie zespolił się dostatecznie z najżywotniejszymi zagadnieniami górującymi w życiu miejscowym bytu narodowo-politycznego. Młoda inteligencja zaboru pruskiego nie zapowiada, ażeby dorosła w przyszłości bliskiej do wysokości zadań, wypływających z życia, ażeby dała krajowi odpowiednich przewodników w tej walce, którą rozwój stosunków polityczno-społecznych jutro gotuje. Wszelka myśl nowa, wszelki ruch polityczny, wszelkie ujęcie w program nowych zagadnień życia może się zrodzić tylko z szerszego poglądu, opartego na politycznym wykształceniu. Pogłębienie i rozszerzenie tego wykształcenia, otwarcie myśli politycznej nowych widnokręgów należy do młodszych pokoleń, a wśród nich, niestety, praca poważna w tym kierunku się nie odbywa.

Odmienny obraz przedstawia Galicja. Zarówno wyrobienie, jak i wykształcenie polityczne przeciętnej jednostki stoi tu o wiele niżej, natomiast pod wpływem obfitszego o wiele w treść życia politycznego, nie skrępowanego obroną przed uciskiem narodowym, pod wpływem antagonizmów partyjnych i wynikającego z nich współzawodnictwa, pod wpływem wreszcie warunków, dających pole do poszukiwania kariery politycznej, w sferach, uprawiających politykę zawodowo, można spotkać przykłady gruntownego i względnie szerokiego wykształcenia. Przykłady te wprawdzie nie są bardzo liczne, stanowiąc dosyć skromny odsetek przedstawicielstwa parlamentarnego i sejmowego, którego nawet wybitni członkowie zastępują sobie często wiedzę polityczną biegłością w tanich metodach taktycznych, w każdym razie jednak Galicja jest dziś dzielnicą polską, posiadającą najpoważniejsze siły polityczne. Ogół wszakże inteligencji krajowej stoi pod tym względem bardzo nisko, wiedza prawno-polityczna tyle jest uprawiana, ile jest potrzebna, jako rzemiosło, do otrzymywania posad w administracji, policji, sądownictwie. Jak na silny rozwój życia politycznego, które cały kraj pochłania i zgubnie się nawet odbija na innych dziedzinach myśli, pod wpływem rozpolitykowania społeczeństwa leżących odłogiem, panuje tu we wszystkich warstwach ogromna polityczna ignorancja i wynikająca z niej bezkrytyczność, ułatwiająca zawodowym politykom wszelkiego rodzaju nadużycia dobrej wiary obywateli. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że skutkiem braku ucisku narodowego, skutkiem względnej samoistności życia politycznego tej prowincji, zaostrzyły się tu silniej, niż w innych dzielnicach, antagonizmy społeczne i wysunęły na plan pierwszy kwestie społeczne, i że właśnie w znajomości tych kwestii pod każdym względem ogół tutejszy najbardziej jest zacofany, to musimy się zgodzić, że poziom pojęć politycznych w kraju, w porównaniu z potrzebami życia, jest niski. Trzeba nadto pamiętać, że ewolucja stosunków politycznych w Austrii współczesnej, zmierzająca do gruntownego przekształcenia ustroju tego państwa, stawia na porządku dziennym zagadnienia, sięgające daleko poza widnokrąg spraw krajowych, i że ogół myślący nie jest w tym względzie przygotowany do zajęcia pewnego konsekwentnego stanowiska, idąc tam, gdzie mu wskazują drogę autorytety i agitacja prasy, skutkiem czego bieg spraw tak ważnych zdany jest na łaskę ludzi "robiących politykę".

Trzeba tu przyznać, iż niedostatecznym stosunkowo do swych potrzeb poziomem wykształcenia politycznego w Galicji odznaczają się i żywioły opozycyjne, łączące swe aspiracje polityczne z ruchem warstw ludowych, a więc przedstawiające najważniejszy dla przyszłości kraju kierunek. Powiedzieliśmy -- stosunkowo do swych potrzeb, bo polityka demokratyczna, opierająca się na ruchu ludowym, musi szczególnie szeroki zakres zagadnień ogarniać, musi obejmować oprócz wszelkich możliwych spraw politycznych najbardziej skomplikowane kwestie ekonomiczno-społeczne, musi torować drogi nowe, dotychczas nieznane, wreszcie, jako polityka zdobyczy, musi się posługiwać doskonalszą bronią, jeżeli chce swe cele osiągnąć.

Obok spraw czysto politycznych i społecznych leży ogromny zakres zagadnień kulturalno-narodowych, ściśle z polityką związanych. W Galicji szczególnego nabierają one znaczenia wobec tego, że kraj ten kulturalnie w znacznej mierze wyzuty został z cech polskich, że dzisiejsze jego położenie polityczne pozwala do pewnego stopnia na samoistne tych zagadnień rozwiązywanie, i że bardzo możliwe w bliskim czasie w ustroju państwowym Austrii zmiany, dla działalności w tym kierunku szerokie otworzą pole. Rozumienie tych spraw w Galicji po prostu nie istnieje, i strach pomyśleć, że nie będziemy umieli skorzystać z pomyślnych warunków dla zrobienia kraju naprawdę polskim, nie mówiąc o tym, że dziś nie odbywa się możliwy w tym kierunku postęp. I tu od młodszych pokoleń mamy prawo wymagać poważnego zajęcia się najważniejszymi dla kraju zagadnieniami politycznymi i społecznymi, podniesienia wykształcenia politycznego do poziomu, odpowiadającego realnym potrzebom. Ze smutkiem stwierdzić należy, że ogół młodzieży galicyjskiej odznacza się szczególnym lenistwem umysłowym, że niechętnie wybiega myślą poza interesy zawodu i mało okazuje poważnego zajęcia się sprawami, które każdemu obywatelowi przede-wszystkim leżeć winny na sercu. Jeżeli poziom wykształcenia młodzieży uniwersyteckiej jest tu w ogóle niski, to wykształcenie polityczne nie stanowi również wyjątku, pomimo, że dla pracy zawodowej często się je w danym kierunku zdobywa i że samo życie zapoznaje praktycznie z wielu sprawami. Nawet najruchliwsze wśród młodzieży jednostki, najżywiej zajmujące się polityką i biorące w życiu politycznym udział czynny, zadawalają się zdobyciem pospolitego arsenału zużytych ogólników, które się przy każdej sposobności ciągle w kółko powtarzane słyszy. Umieć wygłosić gładko mowę, wiedzieć o Kościuszce, o racławickich kosach, znać się trochę na nielicznych kwestiach praktycznych z dziedziny obchodzącego lud ustawodawstwa -- oto ma być broń, wystarczająca do ciężkiej walki politycznej czasów dzisiejszych, narzędzie do rozwiązania najbardziej zawiłych zagadnień społecznych. Nic więc dziwnego, że i tu życie szybciej naprzód idzie, aniżeli myśl ludzka, i że prądom wielkiej wagi, wyłaniającym się z głębin życia, brak zdolnych kierowników, umiejących szerzej pojąć i odpowiednio sformułować to, co życie daje i co, prędzej czy później, w wyraz daleko idących dążeń ujęte być musi.

Jeżeli zdanie, wygłoszone na początku niniejszego artykułu, że pomiędzy stopą naszego życia umysłowego w ogóle a poziomem pojęć politycznych istnieje głęboka przepaść, jest słuszne, to właśnie w zastosowaniu do największej i najważniejszej dzielnicy polskiej, mianowicie do zaboru rosyjskiego. Królestwo Kongresowe, dzięki rozmaitym warunkom, rozwinęło najwyżej życie umysłowe polskie, zogniskowane w Warszawie, pod względem natomiast rozwoju politycznego pozostało w tyle za dzielnicą pruską i Galicją. Brak praw politycznych i brak publicznego życia jest tu niewątpliwie pierwszą przyczyną, wiele jednak się przyczyniły do tego pęta umysłowe, będące skutkiem wstrząśnienia moralnego, doznanego przez społeczeństwo wobec tragicznych losów ostatniego powstania. Wstrząśnienie to, którego ślady jeszcze dziś aż nadto często się objawiają, odebrało ogółowi na długie lata swobodę myślenia o najbliższych interesach politycznych, utrudniło jasny sąd o nich tym nawet, którzy na powstanie własnymi nie patrzyli oczyma.

Skutkiem braku życia publicznego niema tu ludzi, uprawiających politykę jako zawód, nawet prawie niema takich, którzy by z niej zrobili sobie poważną specjalność naukową. Wszyscy niemal, nawet ci, co o polityce piszą, są w tym kierunku dyletantami. Utarło się tu wprost pojęcie, że do wydawania sądu w rzeczach polityki wystarcza dobra wola, a jeżeli się z nią łączy wykształcenie, to jakieś egzotyczne, nie zastosowane do potrzeb miejscowych. Jeszcze zagadnienia ekonomiczno-społeczne życia miejscowego, dzięki temu, że cenzura traktowaniu ich szersze pozostawiła granice, znalazły ludzi, którzy się poświęcili poważniejszemu ich badaniu, a znajomość ich względnie się w społeczeństwo upowszechniała, sprawy wszakże natury czysto politycznej pozostały w zaniedbaniu jako przedmiot badania i jako wiedza popularna szerszego ogółu. Wykształceni ludzie nie mają tu przeważnie należytego pojęcia o organizacji politycznej kraju, o jego stosunku do państwa, o stopniu jego prawno-politycznej odrębności, o najważniejszych ustawach, będących gruntem dla wszelkiej działalności legalnej. Pojęcia o charakterze współczesnego państwa w ogóle, o zasadniczych prawach obywatelskich, będących dla mieszkańców Zachodniej Europy takim warunkiem życia, jak powietrze i woda, o właściwym znaczeniu życiowym swobód politycznych, o wymaganiach politycznych życia ekonomiczno-społecznego -- są tutejszemu ogółowi obce. Aspiracje do swobód politycznych, o ile tu istnieją, mają raczej charakter jakichś wyższych ideałów z dziedziny etyki, religii społecznej, poezji. W społeczeństwie pod względem politycznym istnieją obok siebie dwa kierunki: idealizm i realizm. Pierwszy -- to umiłowanie najlepszej tradycji narodowej, kult najpodnioślejszych narodowych ideałów i ideałów lepszej przyszłości, ale w oderwaniu od życia, od najbliższych jego potrzeb i rzeczywistych warunków. Drugi -- to negacja ideałów w imię rzekomego zdrowego rozsądku, to właściwie najbezpośredniejszy, najbardziej płaski utylitaryzm jednostek lub sądzenie o złożonych sprawach społecznych na podstawie doświadczenia, zdobytego w kramiku, to ciasne mędrkowanie, nie oparte na żadnej politycznej wiedzy, dalekie od właściwego politycznego doświadczenia. Prawdziwego realizmu politycznego, biorącego rzeczy takimi, jakimi są, tworzącego sobie syntezę obecnego położenia, wysnuwającego aspiracje polityczne z szerszych potrzeb społeczeństwa, rozpatrującego krytycznie prowadzące do urzeczywistnienia dążeń politycznych środki, rozumiejącego właściwy cel i właściwy użytek politycznych zdobyczy, dążącego do stworzenia konsekwentnego planu polityki narodowej, tego realizmu, który jedynie na to miano zasługuje, nie masz wcale. Wprawdzie są szczere i poważne usiłowania w kierunku oparcia polityki narodowej na tak pojętym realizmie, ale jeżeli szersze sfery społeczeństwa witają je sympatycznie, to jednak trzeba stwierdzić, że nie rozumieją ich należycie. Brak wykształcenia politycznego i wynikająca stąd niezdolność do postępu w pojęciach sprawia najczęściej, iż przy czytaniu najrealniejszych rozpraw politycznych, szuka się tylko idealnego pokarmu dla uczuć narodowych, tego zaś, co najważniejsze, nie widzi się, nie rozumie wcale.

Pewne postępy w rozwoju ruchu polityczno-społecznego z jednej strony, z drugiej zaś zmiany w widokach polityki rządu rosyjskiego w Polsce sprawiły to, że na porządek dzienny w Królestwie wystąpił szereg spraw nowych, bardzo ważnych, w których społeczeństwo powinno zająć konsekwentne, należycie uzasadnione stanowisko. Sprawa wprowadzenia samorządu miejskiego, ziemstw, zmian w samorządzie gminnym, szerszej interwencji rządowej w sprawie oświaty ludu (czytelnie rządowe), zmian w szkolnictwie, rusyfikacji formalnej towarzystw i instytucji polskich i t. d. -- wszystko to są sprawy niezwykłej doniosłości, w których ogół powinien przynajmniej wiedzieć, czego chce, i tak lub inaczej zaznaczyć swoje stanowisko. Tymczasem społeczeństwo do tego wcale nie jest przygotowane, do wielu spraw odnosi się całkiem bezkrytycznie i biernie, patrzy na rozwój stosunków, nie rozumiejąc często znaczenia zmian, wchodzących w życie. Przyczyną tego jest brak wiedzy politycznej.

Jeżeli ta wiedza jest potrzebną każdemu obywatelowi, chociażby do tego, żeby sąd o różnych sprawach mógł sobie wyrobić, to cóż dopiero mówić o tych, którzy nie chcą się zgodzić na rolę bierną, którzy uważają za swój obowiązek czynnie na bieg spraw wpływać. Nowy kierunek polityczny, biorący za podstawę działania istniejący porządek prawno-polityczny, dążący do politycznych zdobyczy przez stałą akcję przeciwrządową i widzący swą siłę w uruchomieniu politycznym klas ludowych, może tylko wtedy stać się prawdziwie silnym, tylko wtedy może się należycie rozwinąć i cele swoje urzeczywistnić, gdy zwolennicy jego wniosą w społeczeństwo współczesną wiedzę polityczną, zastosowaną do warunków bytu dzisiejszego i oparty na tej wiedzy krytycyzm i umiejętność działania.

Popęd do zajmowania się sprawami polityczno-społecznymi, nawet do poważniejszego ich studiowania istniał może w Królestwie od lat wielu w większym stopniu, niż gdzie indziej. Niestety, brak praktyki życia politycznego pociągnął za sobą brak zdolności do realnego spraw politycznych ujmowania, wytworzył oderwane od dzisiejszej rzeczywistości traktowanie przedmiotu. Dodatni popęd skierował się skutkiem tego na fałszywą drogę, co się uwidoczniło smutnie w życiu umysłowym naszej młodzieży w zaborze rosyjskim. Od dawna już słyszymy wśród tej młodzieży nawoływania do kształcenia się społecznego w celu przygotowania się do działalności obywatelskiej, ale pod tym hasłem wzięto się do studiów, sięgających tak daleko, że od nich przejście do rzeczywistości stało się, niemożliwym. Badania nad społeczeństwem pierwotnym, doszukiwanie się praw socjologicznych, historiozofia, teorie i systemy ekonomiczne -- wszystko to stanowi bardzo piękny zakres wiedzy ludzkiej, lecz albo nic, albo bardzo mało ma wspólnego z przygotowaniem się do działalności obywatelskiej. A jednak na tym się owo wykształcenie społeczne zawsze kończyło, a jeżeli schodzono na grunt praktyczny, to co najwyżej studiowano trochę stosunki zachodnioeuropejskie, o których wiadomości łatwiej było znaleźć w gotowych opracowaniach i które częstokroć uważane były za ważniejsze od krajowych. Rezultat tego był taki, że wykształcenie specjalne dało krajowi takich samych politycznych ignorantów, tak samo nie przygotowanych do działalności publicznej ludzi, jakich społeczeństwo nasze aż nadto posiada.

Tak było do ostatnich czasów i dziś nie widać poważnej zmiany. Jeżeli zaczynają być wygłaszane inne hasła, jeżeli widać odczuwanie potrzeby większego zbliżenia się do życia i realnych jego potrzeb, to wszakże niema wcielenia tych aspiracji w rzeczywistą pracę we właściwym kierunku. A czas już, żeby zrozumiano, iż obowiązkiem młodzieży jest dostarczyć nowych ludzi, przygotowanych do działalności w nowych warunkach, dorastających do wysokości zadań życia.

W tzw. Kraju Zabranym, na Litwie i Rusi, poziom pojęć politycznych jest jeszcze niższy, a wszystkie braki, wspomniane powyżej, istnieją tu w spotęgowanej postaci. Większe oddalenie i odcięcie od cywilizowanego politycznie świata, bezpośrednie sąsiedztwo z Rosją i wpływ umysłowości rosyjskiej, wreszcie sprowadzenia intensywności życia społecznego pod wpływem praw wyjątkowych do minimum, oderwały tu jeszcze bardziej myśl

ludzką od realnego życia dzisiejszego. Zwłaszcza w niektórych kołach młodzieży to oderwanie od życia przybiera po prostu postać chorobliwą i prowadzi do tworzenia sobie systemów etyki społecznej, graniczących z absurdem. Prawda, że, wobec ucisku politycznego i wytworzonej przezeń dezorganizacji społecznej, położenie tych prowincji jest niezmiernie trudne, ale niema warunków, w których by nie było można stworzyć planu realnej pracy, zgodnej z potrzebami narodowego rozwoju i społeczno-politycznego postępu. Pierwszym wszakże wymaganiem jest operowanie myślą w istniejących warunkach, a więc i wiedza polityczna, do tych warunków zastosowana.

Poziom naszych pojęć politycznych, stan wykształcenia politycznego i pojęć o jego potrzebach, panujących wśród ludzi oświeconych w ogóle, a wśród młodzieży w szczególności, w żadnej z dzielnic nie odpowiada warunkom miejscowym i nie dorasta do wysokości zagadnień, które, dzięki rozwojowi społecznemu, z życia wypływają. tym smutniej przedstawi się nam ten poziom, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że wykształcenie polityczne dziś w Polsce powinno otwierać widnokręgi narodowe, dawać zrozumienie ogólno-narodowych interesów, ażeby w działalności na gruncie miejscowym, w wąskich granicach miejscowych stosunków myśl się nie zacieśniła, nie traciła widoków, które właściwie są ostatecznymi widokami wszelkiej naszej polityki. Jeżeli w danych warunkach tu i ówdzie można spotkać ludzi, należycie przygotowanych do działalności na miejscu, z wykształceniem, odpowiadającym bliskim widokom miejscowej polityki, to ogólnopolskie wykształcenie, uwzględniające szersze widnokręgi polityki narodowej, dopiero stworzyć potrzeba.

 

III

GŁÓWNE DZIAŁY WYKSZTAŁCENIA POLITYCZNEGO

Piszący o potrzebach wykształcenia politycznego, zwłaszcza gdy idzie o praktyczne wykształcenie obywatelskie, zawsze jest narażony na to, że powie wiele rzeczy nie nowych, powszechnie znanych, nawet pospolitych. Jeżeli wszakże ze wskazówek znanych nie robi się użytku w życiu, to znaczy, że nie były dość powtarzane i że powtarzać je trzeba.

Wykształcenie to nie może być przede wszystkim czysto praktyczne, nie może się ograniczać tylko do wiadomości, w czynnym życiu bezpośrednio potrzebnych; musi ono dawać również ogólną znajomość zjawisk współczesnego życia polityczno-społecznego, rozumienie ich istoty, wzajemnej ich zależności, realne, zgodne ze stanem współczesnej wiedzy pojmowanie natury sił, w tym życiu działających.

Jak wykształcenie przyrodnicze uzbraja umysł nie-tylko w wiadomości, potrzebne, do walki z jednymi siłami przyrody i do zużytkowania innych, ale także, i to przede wszystkim, ma za skutek wytępienie przesądów, usunięcie pierwotnych pojęć o siłach tajemniczych, niedostępnych dla umysłu, a stąd napełniających grozą, tak samo wykształcenie polityczne winno, przede wszystkim podobny skutek osiągnąć w stosunku do zjawisk życia polityczno-społecznego.

Właściwością ludzi, nie posiadających wykształcenia politycznego, jest to, że przy dotykaniu stosunków międzyludzkich i międzynarodowych myśl ich operuje mnóstwem pojęć mętnych, ciemnych, oderwanych, że w sprawach społecznych przyjmuje działanie jakichś sił nieuchwytnych, nieobliczalnych, a stąd o wiele groźniejszych, niż wszelkie siły konkretne, zbadane, chociażby te były największe. Jest to rodzaj politycznych przesądów, mających mniej więcej ten sam charakter i tę samą wartość, co pojęcia człowieka pierwotnego o tajemniczej np. potędze, która burzę w przyrodzie wywołuje. Rząd, państwo, kościół, lud, arystokracja, burżuazja, demokracja, patriotyzm, klerykalizm, socjalizm, ruch społeczny, rewolucja itp. -- wszystko to są terminy, których się używa bez żadnej trudności, ale pod którymi bez świadomości tego pojmujemy siły oderwane, nieujęte konkretnie, podczas gdy winny one nam oznaczać grupy żywych ludzi, dające się mniej więcej obliczyć, oraz ich realne działania, które do pewnego stopnia wymierzyć można. Zapytujemy np. inteligentnego człowieka w Polsce: co rozumie on, używając wyrazu: "rząd rosyjski"? Jaką mniej więcej liczbę ludzi ten wyraz oznacza, w jakiej zależności wzajemnej pozostających, na jakich siłach opierających się, do jakiego stopnia zależnych na wewnątrz i na zewnątrz państwa? Jaka jest ich potęga, gdzie ona leży i gdzie leży granica ich władzy? jakie są różnice zasadnicze między rządem rosyjskim? prusko-niemieckim? i austriackim? To, że na powyższe pytania nie otrzymamy ścisłych odpowiedzi, nie będzie dziwnym, bo nie są one dla najbardziej wykształconych ludzi łatwe; pojęcia takie, jak "rząd rosyjski", szybciej się zmieniają, niż postępuje gruntowne mniej więcej ich zbadanie -- ale my będziemy zmuszeni stwierdzić ten smutny fakt, że ogromna większość ludzi wykształconych u nas nigdy sobie tych pytań nie zadawala. ;Dla nich "rząd rosyjski" -- to jakiś wyraz magiczny, to pojęcie nie zbiorowej siły ludzkiej, ale czegoś oderwanego, nadludzkiego, czego badać, wymierzać, obliczać nie podobna?...

Jeżeli tedy powiadamy, że wykształcenie polityczne winno być przede wszystkim praktyczne, że powinno dawać przed innymi te wiadomości, które w życiu, w działalności publicznej są niezbędne, to nie trzeba też zapominać, że teoretyczne przygotowanie, dające pogląd ogólny na zjawiska polityczno-społeczne i ich rozumienie, jest nie mniej koniecznie, że bez ostatniego nasza wiedza polityczna będzie zawsze ułomną. Dwóch tych stron wykształcenia politycznego niepodobna ściśle rozdzielić, zlewają się one bowiem ciągle ze sobą na różnych punktach.

Nie trzeba argumentować tego, iż pierwszą literą wykształcenia politycznego muszą być wiadomości geograficzno-statystyczne, dające nam możność orientowania się na gruncie, na którym się w działalności politycznej poruszamy, i pozwalamy operować danymi, wchodzącymi w polityczne rachuby, jako wielkościami określonymi. Co te wiadomości obejmować powinny, najlepiej nam objaśni przykład.

Mamy oto przed sobą fakt konkretny: zażądane przez rząd pruski nowe sto milionów marek na fundusz komisji kolonizacyjnej zostało uchwalone. Cel tego funduszu nie jest nam obcy: idzie o posunięcie naprzód niemczenia ziem polskich zaboru pruskiego za pomocą osadzania na nich najbardziej stałego, bo siedzącego na ziemi i najsilniej przechowującego własną kulturę, niemieckiego żywiołu chłopskiego. Powinniśmy tym usiłowaniom przeciwdziałać -- to nie podlega dyskusji. Ale żeby walczyć, trzeba przede wszystkim znać dobrze wroga i jego siły.

Trzeba tedy wiedzieć, co to jest komisja kolonizacyjna, jaki jest ogólny charakter, jakie metody, jakie są wreszcie skutki jej działalności. Pierwszą ważną kwestią jest: czy ta instytucja rządowa, dążąca za pomocą sztucznych środków do zmiany stosunku narodowościowego w zaludnieniu ziem zaboru pruskiego, występuje jako czynnik, pomagający procesowi naturalnemu i przyśpieszający go, czy też przeciwdziała temu, co się pod wpływem normalnych czynników społecznych odbywa -- innymi słowy -- czy poza sferą działania komisji kolonizacyjnej odbywa się obecnie samoistna kolonizacja niemiecka na ziemiach polskich, czy też ustała ona, czy może powiększa się stale stosunek ilościowy drobnych właścicieli ziemi Polaków do Niemców. Tośmy przede wszystkim powinni sobie rozstrzygnąć, inaczej bowiem nie będziemy wiedzieli, po czyjej stronie będą w walce warunki normalne, czyli, jak wielkie będą po naszej stronie szansę przeciwdziałania. Dalej musimy wiedzieć, jakiej metody kolonizacyjnej trzyma się komisja i czy stara się ona zasilać niemczyzną te części kraju, gdzie ona jest słabsza, czy też dąży do tworzenia zwartych obszarów niemieckich. Czytamy w pismach, że taki a taki majątek, takiego obszaru został nabyty przez komisję. Zęby należycie rozumieć ten fakt, trzeba wiedzieć, jakie są stosunki narodowościowe w powiecie, w którym majątek zakupiony został, w jakich tedy warunkach znajdą się koloniści. Musimy następnie wiedzieć: jakie są rezultaty kolonizacji, jak się wiedzie materialnie kolonistom, jak się układa ich stosunek do ludności polskiej. To samo trzeba nam wiedzieć o działalności polskiego banku ziemskiego, parcelującego majątki między włościan polskich i t. d.

Zęby więc należycie ocenić jeden taki fakt, jak powiększenie funduszu kolonizacyjnego, trzeba mieć dosyć

różnostronne wiadomości: trzeba znać kraj, jego topografię posiadać wiadomości statystyczne o liczbie i gęstości zaludnienia jego okolic, o stosunkach narodowościowych i wyznaniowych, o ruchu ludności, o jej przyroście, o cyfrze wychodztwa [emigracji - BZ], o wychodztwie powrotnym, o zamożności ludu, o jego kulturze gospodarczej i t. d. A przecie to jeden z faktów prostszych, obejmujących zjawiska, co do których posiadamy jakie takie dane cyfrowe. O ile obszerniejszych wiadomości opartych na głębszych studiach, potrzebowałoby np. mniej więcej jasne przedstawienie sobie: jaki wpływ na stosunki miałoby zaprowadzenie w Galicji systemu głosowania powszechnego.

Brak danych pozytywnych, pozwalających fakty polityczne pojmować konkretnie, ma zawsze jeden skutek, mianowicie zastępowanie myśli samoistnej utartymi ogólnikami. Jeżeli w naszym życiu politycznym frazesy i ogólniki tak się słyszy na każdym kroku, to nie dlatego, żebyśmy mieli w nich szczególne upodobanie, ale dlatego, że nieuctwo do używania ich nas zmusza.

Między zakresem wiadomości geograficzno-statystycznych, upowszechnionych w społeczeństwie, a szerokością widnokręgów polityki narodowej widzimy we wszystkich krajach ścisły stosunek. Anglicy, którzy umieli swe interesy polityczne umieścić na całym obszarze kuli ziemskiej, są też najlepszymi jej znawcami, Francuzi zaś, słynni ze swej geograficznej ignorancji, w polityce zewnętrznej niezdolni są zdobyć się na szersze widnokręgi i plany. Niewątpliwie, posiadanie szerokich interesów rozszerza zakres wiadomości w społeczeństwie, ale istnieje i stosunek odwrotny. Bardzo dobrze to rozumieją Niemcy, którzy, wypływając dziś z polityką swą na szerokie wody oceanów i dążąc do otwarcia jej jak najdalszych horyzontów, pracują u siebie z ogromną energią nad rozpowszechnieniem polityczno- i handlowo-geograficznych wiadomości o szerokim świecie. My tej potrzeby nawet w stosunku do własnego kraju nie rozumiemy.

Jeżeli nie zdobyliśmy się dotychczas na realną politykę ogólnopolską, to nie dlatego, żeby warunków do niej nie było, bo w każdych warunkach można się w polityce pewnymi widokami kierować, ale dlatego w znacznej mierze, iż wśród ludzi inteligentnych u nas, a nawet wśród naszych mężów stanu nie mamy prawie wcale znawców ogólnopolskich stosunków, niema ludzi, posiadających realne dane, na których można by oprzeć szerszy pogląd polityczno-narodowy.

U nas tym większego trzeba przejęcia się potrzebą wykształcenia w zakresie geograficzno-statystycznym, ze warunki, w których je można zdobywać, są trudniejsze, niż gdziekolwiek indziej. Szkoła nas nie uczy geografii ziem polskich, nawet polska szkoła w Galicji geografię kraju ojczystego zamyka w granicach zaboru austriackiego, nie mówiąc o szkole rosyjskiej, która wcale geografii Królestwa młodzieży nie uczy, urzędowe zaś prace statystyczne w wielu dziedzinach starają się istotny stan rzeczy raczej zaciemnić, niż wyświetlić.

To jest faktem, że my dziś nie wiemy, ilu nas jest, i co gorsza, nie mamy możności dowiedzenia się. Wszystkie obliczenia ilości Polaków są dalekie od ścisłości, a ci autorowie, którzy nie chcieli posiłkować się "fantazją", opierali się na urzędowych danych i wprowadzali nadto takie zastrzeżenia, jakby im umyślnie o zmniejszenie naszej liczby chodziło, skutkiem czego otrzymywali cyfry skromne, śmiesznie skromne, co im zresztą nie przeszkadzało pocieszać się, że jest nas więcej, niż... Rumunów, Bułgarów, albo Greków.

Przy braku dobrych danych, trzeba korzystać z tych, jakie są, a gdy potrzeba ścisłych wiadomości w tym kierunku wzrośnie, niewątpliwym tego skutkiem bada poważne studia specjalistów, które doprowadzą do wyjaśnienia spornych kwestii i opracowania szczegółów.

Najniezbędniejsze wiadomości we wspomnianym zakresie objąć powinny: topografię kraju całego, t. j. wszystkich dzielnic, obszar i zaludnienie poszczególnych prowincji, przyrodę kraju i jego przyrodzone bogactwa; gęstość zaludnienia poszczególnych obszarów, ruch ludności, jej przyrost, stosunki narodowościowe i wyznaniowe, liczebność odmiennych pierwiastków etnograficznych i żywiołów napływowych, zmiany w stosunkach tych w ostatnich latach; statystykę ludności według sposobu życia, liczebność ludności wiejskiej, robotniczej i t. d., statystykę przemysłową i handlową, cyfry wwozu, wywozu, dane szczegółowe o wytwórczości i zewnętrznych stosunkach handlowych kraju; dane o zamożności narodu, o zarobkach, środkach egzystencji i produkcyjności jego poszczególnych warstw i prowincji; znajomość stanu oświaty, postępów w tym względzie w ostatnich czasach, ich zależności od stosunków politycznych, znajomość stanu oświaty ludowej oraz szkolnictwa średniego i wyższego, dane o rozszerzaniu się lub zmniejszaniu zakresu wykształcenia w rozmaitych prowincjach i t. d.

Wiele z tych wiadomości w życiu naszym ma dużo większe znaczenie, niż w życiu innych narodów, tymczasem zarówno ogół nasz ich nie szuka, jak i badacze nasi nie pracują nad dostarczeniem ogółowi dokładnych w tym zakresie danych. Czyż można się wobec tego dziwić, że my nie rozumiemy często tego, co się dokoła nas, w naszym kraju dzieje, że poza sferą naszej świadomości odbywają się największe w naszym życiu przewroty? Ciekawym przykładem naszego nieuctwa i nieumiejętności orientowania się we własnych stosunkach był gwałtowny ruch wychodźczy naszych włościan, który zjawił się z kolei w Królestwie i Galicji, zadziwił tu i tam, zastraszył społeczeństwo, i w rezultacie ani tu, ani tam nie został należycie dotychczas, zrozumiany i oceniony. Społeczeństwo, które tyle wydatkowało energii na jęki wobec "klęski wychodźczej", nie umiało dotychczas zainteresować się należycie sprawą uregulowania wychodztwa, tym zaś dało dowód, że nie tyle mu brak uczuć obywatelskich, ile stoi mu na przeszkodzie nieuctwo, nie pozwalające zrozumieć, że wychodztwo jest konieczne, że nie jest wcale klęską, że wreszcie są sposoby ujmowania go w pewne karby i zużytkowania w celach ekonomicznych i kulturalno-narodowych.

Gdybyśmy poważnie pojmowali potrzebę wiadomości geograficzno-statystycznych o własnym kraju i zdobyli je do pewnego poziomu, zrozumielibyśmy, iż cała Polska nie tylko dlatego jest jednym krajem, że jednym językiem ludność jej mówi i że wspólną ma przeszłość historyczną, ale i dlatego, że położenie geograficzne wskazuje samo nienormalność jej podziału, że dzisiejsze smutne stosunki ekonomiczne u nas są w wielu względach skutkiem istnienia granic, dzielących ziemie polskie, i że wiele z nich dopóty nie ma widoków naprawy, dopóki te granice istnieć będą. Innymi słowy, znajomość nasza pogłębiłaby nasze pojęcia w zakresie polityki ogólnonarodowej i wzmocniłaby jej podstawy.

Poważne wykształcenie polityczne nie może się zresztą ograniczać do wiadomości o własnym kraju, wymaga ono mniej więcej gruntownej znajomości państw, w których skład ziemie polskie wchodzą, oraz tych, z którymi nas wiążą jakiekolwiek interesy, np. do których idzie nasz wywóz, lub do których skierowuje się nasze wychodztwo.

Drugim działem wiadomości, które praktyczne wykształcenie objąć powinno, są wiadomości prawne, głównie z zakresu prawa państwowego i administracyjnego.

Wiadomości te każdy człowiek cywilizowany w pewnym stopniu posiada, bo je daje życie i istnienie bez nich jest niemożliwe, ale zakres ich u nas, zwłaszcza w zaborze rosyjskim, jest niezmiernie wąski, czego skutkiem musi być wąski zakres działalności obywatelskiej, bo niepodobna się poruszać na gruncie nieznanym. Czyż np. podobna, ażeby coś zrobił dla sprawy rozszerzenia samorządu gminnego człowiek, który ustawy gminnej nie zna? Nie można prowadzić walki o prawo, dążyć do pozyskania nowych praw, jeżeli się w danym zakresie nie zna i odpowiednio nie wyzyskuje praw istniejących.

Znajomość też miejscowych ustaw i instytucji musi być wstępem do wszelkiej działalności, biorącej za podstawę istniejący porządek prawno-polityczny. Znajomość zaś porównawcza zasad prawno-państwowych i administracyjnych, stosowanych w różnych krajach, daje na ustawy i na instytucje szerszy pogląd i wskazuje kierunki, w których należy szukać zmian ustawodawczych, korzystnych dla społeczeństwa.

Wszelka działalność polityczna, bez względu na swój charakter, ma za ostateczny cel osiągnięcie zmian prawodawczych, z których najdonioślejszemi są zmiany w zakresie prawa państwowego, obowiązującego w danym kraju. Naturalną tedy jest rzeczą, iż między stopniem upowszechnienia się w społeczeństwie wiadomości prawnych, w szczególności prawno-państwowych, a stopniem dokładności i konsekwencji jego politycznych działań istnieje ścisły bardzo stosunek. Społeczeństwo, którego obywatelom brak elementarnych wiadomości prawnych, skazane jest na to, że jego polityka będzie się składała z niepowiązanych z sobą odruchów^ z aktów oddziaływania na poszczególne bodźce, brak jej zaś będzie tego, co jest najważniejsze, mianowicie wyraźnego celu i planu działalności, do niego prowadzącej. Właśnie nasze społeczeństwo, zwłaszcza zaś większą część jego pozostająca pod panowaniem rosyjskim, jest klasycznym w tym względzie przykładem, jakiemu równego nigdzie chyba w świecie cywilizowanym nie spotkamy. Tłumaczy się to momentem przełomowym w ewolucji pojęć politycznych tej dzielnicy, o czym wyżej była mowa, ale w interesie społeczeństwa leży, ażeby takie chwile zamętu pojęć politycznych jak najkrócej trwały, ażeby myśl polityczna ogółu znalazła się jak najprędzej na możliwie prostej drodze, z wyraźnie wytkniętym celem i świadomością służących ku jego osiągnięciu środków.

Wykształcenie prawno-państwowe jest zarówno ważne ze względów teoretycznych, jak praktycznych. Ono nam daje jasne, ze współczesnym stanem rzeczy zgodne pojęcie istoty państwa, rządu, jego organizacji, zakresu poszczególnych władz, istoty i zakresu władzy monarszej w danym państwie, ciał prawodawczych, istoty samorządu miejscowego w ogóle, i w danych stosunkach w szczególności i t. d. Pojęcia te są niezbędnym warunkiem realnego myślenia politycznego, zapatrywania się na stosunki polityczne, jako na sprawę wzajemnego oddziaływania sił mniej więcej określonych, a na zdarzenia polityczne, jako na ich wypadkową, wprowadzenia do polityki rachunku, operującego wielkościami, do pewnych granic określonymi. Bez nich myślenie polityczne musi być wadliwe, pełne tego, cośmy nazwali politycznymi przesądami.

Co do praktycznych wiadomości prawnych, to przede wszystkim, ma się rozumieć, są niezbędne wiadomości z zakresu prawa, obowiązującego w danej dzielnicy, następnie wszakże pewien stopień znajomości stosunków prawnych w innych dzielnicach jest niezbędny do rozumienia życia ogólno-narodowego, bez czego ogólno-narodowa polityka jest niemożliwą.

Piśmiennictwo prawno-polityczne jest u nas niesłychanie ubogie, brak nam zarówno studiów specjalnych w najważniejszych dziedzinach, jak i przystępnych opracowań dla szerszego ogółu. Rozwój jego wszakże musi postępować równolegle z zapotrzebowaniem, z postępem wśród społeczeństwa dążności do kształcenia się w danym zakresie, po wtóre zaś to piśmiennictwo, jakie istnieje, nie jest przez ogól należycie zużytkowane. Nadto znaczna ilość ludzi u nas ma możność czytania w językach obcych, w których znajdzie obfite bardzo źródła wszelkiego stopnia przystępności.

Wykształcenie prawne daje pojęcie o jednej kategorii czynników życia politycznego i społecznego, mianowicie o ustawach i instytucjach państwowych, w które ono ujęte lub wtłoczone zostało. Ażeby to życie rozumieć, niezbędna jest równoległa znajomość czynników ekonomiczno-społecznych, istoty samego społeczeństwa, podstaw jego bytu, jego samoistnej organizacji ekonomiczno-społecznej i w ogóle organizacji, oraz wzajemnej zależności stosunków ekonomiczno-społecznych w dzisiejszym świecie cywilizowanym. Wykształceniu prawnemu muszą towarzyszyć wiadomości ekonomiczno-społeczne, odpowiadające dzisiejszemu stanowi wiedzy ludzkiej w tym zakresie.

Organizacja bytu ekonomicznego i zakres ekonomicznych interesów społeczeństwa jest jedną z najważniejszych, a właściwie najpierwszą podstawą życia społecznego. Rozumienie istoty stosunków ekonomicznych, organizacji produkcji, wymiany i podziału bogactw jest niezbędnym warunkiem pojmowania stosunków polityczno-społecznych w ogóle.

Ignorowanie czynników ekonomicznych jest zarówno szkodliwe, jak sprowadzanie wszystkiego do nich -- co w ostatnich czasach pod wpływem propagandy socjalistycznej wśród młodzieży naszej, zwłaszcza w zaborze rosyjskim, bardzo było w modzie. Rozwój życia ekonomicznego uwarunkowany jest w znacznej mierze mnóstwem czynników rasowych, kulturalnych, prawno-politycznych, nawet umysłowo-moralnych, z drugiej wszakże strony czynniki ekonomiczne niesłychanie doniosły wpływ wywierają na układ stosunków prawno-politycznych. Bez znajomości istoty współczesnych stosunków ekonomicznych nie możemy rozumieć właściwie natury prądów i dążności politycznych, ani zmian prawodawczych.

Literatura w tym zakresie jest u nas względnie obfita, dzięki przeważnie większemu ostatnimi czasy popędowi do nauk ekonomicznych w zaborze rosyjskim.

Szeroko rozumiane wykształcenie społeczne musi obejmować i znajomość organizacji duchowego życia społeczeństwa, jego pojęć cywilizacyjnych, religijnych, stanu i prądów piśmiennictwa, to wszakże wychodzi już poza sferę wykształcenia politycznego, o którym tu mówić mamy. To każdy rozumie, że nie można zdobyć gruntownego wykształcenia politycznego, będąc w ogóle ignorantem.

Wiadomości prawne i społeczno-ekonomiczne, poparte odpowiednim zakresem danych geograficzno-statystycznych, dają nam realny obraz dzisiejszego społeczeństwa i państwa, do zrozumienia wszakże tego obrazu trzeba sobie wytworzyć pojęcie o powstaniu składników życia współczesnego, o ich początku i rozwoju. Dlatego koniecznym politycznego wykształcenia dopełnieniem są wiadomości historyczne.

Tak niezgodne ze stanem współczesnej wiedzy, a tak rozpowszechnione dziś jeszcze mechaniczne pojmowanie społeczeństwa, upatrywanie w jego życiu mieszaniny różnorodnych czynników w jedną organiczną całość nie spojonych, jest w znacznej mierze skutkiem braku wykształcenia historycznego. Historia nas zapoznaje z istotą rozwoju społeczeństw w ogóle, a naszego w szczególności, uczy, jak zmiany, zachodzące w ich ustroju, związane są z ich charakterem, typem organizacji społeczno-politycznej i t. d.

Stąd wytworzone pod wpływem wykształcenia historycznego pojęcia dają właściwy kierunek naszym dążeniom postępowym, programom reform, które w życie wprowadzić usiłujemy.

Zbyteczne jest dowodzić, dlaczego w wykształceniu historycznym największe ma znaczenie znajomość historii najnowszej, która nas uczy, jaki jest bezpośredni początek dzisiejszych państw, rządów, ustaw, instytucji, klas społecznych i ich władzy, stronnictw politycznych i prądów i t. d. Bez znajomości najświeższych dziejów współczesnej Europy w ogóle, w szczególności zaś własnego kraju i państw, do których ziemie polskie należą, niepodobna utworzyć sobie pojęć realnych o stosunkach dzisiejszych i zdobyć się na przybliżone przewidywania kierunku ich rozwoju na przyszłość.

Dlatego to w krajach zachodnio-europejskich piśmiennictwo historyczne w zakresie dziejów najnowszych poczęło się ostatnimi czasy nader szybko rozwijać, powstał cały szereg prac, poświęconych poszczególnym państwom, narodom, dziedzinom stosunków lub pojedynczym faktom, zarówno gruntownych, jak popularnych, i zjawiają się coraz częściej ogólne opracowania usiłujące ująć dzieje najnowsze w całokształt.

U nas piśmiennictwo w zakresie najnowszej historii powszechnej składa z bardzo małej ilości prac, słabych lub przestarzałych, a dzieje porozbiorowe własnego narodu, opracowane dotychczas bardzo jednostronnie, są właściwie dziejami powstań, i mają znamiona raczej pamfletów politycznych, niż historycznych opracowań. Nadto cała ta literatura, dotycząca własnego kraju, zakazana jest przez cenzurę w zaborze rosyjskim. Niemniej przeto ten, kto chce wykształcenie historyczne w zakresie dziejów najnowszych zdobyć przy odpowiednim nakładzie pracy, materiał znajdzie i przy zestawieniu źródeł właściwy pogląd wyrobić sobie może.

Te są główne działy wykształcenia politycznego, pojmowanego jako przygotowanie do działalności obywatelskiej. Nie próbowaliśmy tu układać planu wykształcenia w każdym zakresie, mówiliśmy tylko ogólnie o potrzebach, dlatego przede wszystkim, że mamy nadzieję nieraz jeszcze w bliskiej przyszłości do poruszonych przedmiotów powrócić. Właściwie o jednolitym planie, obejmującym całe wykształcenie w danym zakresie, w całym tego słowa znaczeniu, mowy być nie może, wszelki bowiem plan samokształcenia zależny jest od indywidualnych właściwości umysłowych. Może być zawsze tylko mowa o programie wymagań z pozostawieniem kształcącemu się drogi, jaką chce on dojść do zdobycia wiadomości, danym wymaganiom odpowiadających.

Życie wysuwa na porządek dzienny cały szereg doniosłych, palących kwestii, których rozstrzygnięcie jest zadaniem działalności politycznej. Każda z tych kwestii przedstawia różne strony, związane z różnymi działami politycznej wiedzy.

Najczęściej też człowiek inteligentny, nie poświęcający się studiom politycznym jako naukowy specjalista, dopiero przy zajęciu się daną kwestią i przy gruntowniejszym się z nią zapoznaniu przyswaja sobie wiadomości w odpowiednich działach nauk polityczno-społecznych. Jest to droga całkiem naturalna, ale nie dająca się objąć żadnym planem. Pragnąć tylko należy, ażeby ludzie u nas brali się do poznawania kwestii bieżących w sposób, wprowadzający ich istotnie w dziedzinę gruntownej wiedzy politycznej. Na tej drodze bowiem tylko wybrniemy z zaklętego koła frazesów i ogólników, stanowiących klęskę każdego politycznego życia, a tym bardziej życia społeczeństwa, mającego tak, jak nasze, mnóstwo zawiłych zagadnień do rozwiązania.

 

KONIEC TOMU CZWARTEGO


Poprzednia część

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl
http://www.RuchNarodowy.pl