|
Mariusz Urban
Generalnie na obszarze Międzymorza elementy scalające są słabsze od dezintegrujących. Istnieje swoista równowaga nie dająca podstaw do jedności. Nie chodzi bowiem tylko o relacje Polski z innymi narodami, ale i pomiędzy nimi i z kolei poszczególnych narodów Europy Środkowej z innymi potencjami europejskimi. O słabości koncepcji Międzymorza świadczy to, że w najnowszej historii nie było realnego odniesienia do takiego rozwiązania. Spośród podmiotów politycznych tego obszaru najbardziej istotne jest stanowisko polskie. Tak też było i jest przy transformacji systemu jałtańskiego w nowy. Przy obecnym potencjale Polski, wobec procesu globalizacji, jest to niewystarczające do zachowania podmiotowości narodów Europy Środkowej. W Europie proces globalizacji odbywa się pod dominacją francusko-niemiecką. W perspektywie jest utworzenie Eurazji opartej na osi Paryż - Berlin - Moskwa. Przy czym trzeba zauważyć, że w wypadku kryzysu, rozkładu Unii Europejskiej, jest przygotowywana koncepcja Instytutu Schillera, faktycznie będąca odmianą ofensywnej koncepcji niemieckiej. Nowy czynnik, istotny w polityce europejskiej, ujawnił się na tle konfliktu o formułę i kierownictwo nowego porządku światowego. Stany Zjednoczone, które w perspektywie miały zostać sprowadzone do jednego z elementów nowego systemu, podjęły próbę przejęcia pełnego kierownictwa. Na płaszczyźnie europejskiej skutkuje to poszukiwaniem przez USA przeciwwagi koncepcji francusko-niemieckiej. Węzłowym obszarem jest to co określamy Międzymorzem. Zatem jest problem podjęcia ryzyka wprowadzenia czynnika amerykańskiego do koncepcji Międzymorza i wykorzystania międzynarodowego antagonizmu do obrony własnej tożsamości.
|