Mariusz Urban


Pomników nie będzie


Artykuł Mariusza Urbana Pomników nie będzie pierwotnie został opublikowany w piśmie Federacji Młodzieży Walczącej Region Pomorze Wschodnie "Antymantyka" (nr 28, 25 I 1990, s. 4)
(1). Liderem tego regionu FMW był Mariusz Roman. M. Urban pisze tam między innymi o rozmowie z zastępcą attache wojskowego ZSRR(2). Od pewnego czasu, dochodzą głosy, aby z tego faktu zrobić "odkrycie" dokonane przez Instytut Pamięci Narodowej. Jednak IPN został powołany w dziewięć lat po opublikowaniu przedmiotowego artykułu w "Antymantyce". A Sławomir Cenckiewicz, autor ipeenowskiej informacji na temat tego kontaktu, należał w latach dziewięćdziesiątych do FMW(3), a następnie do Ruchu Narodowego(4), a zatem o tym fakcie politycznym mógł już wiedzieć nawet przed wstąpieniem do Ruchu Narodowego.

Kwestia pomników, a ściślej wszystkich symboli systemu narzuconego Polsce po wojnie, jest tematem sprowadzanym do aktualnych okoliczności a nie istoty zagadnienia. Usunięcie tych symboli nie jest problemem wymagającym przewlekłego rozstrzygania. Pomniki te wyrażają to co nam jest obce, przeciwne naszej Wierze, cywilizacji, tradycji. Symbolizują system, który został stworzony przemocą, drogą eksterminacji przeprowadzanej według kryteriów jedności religijno-narodowej i narodowych, w czasie i po II wojnie światowej. Mają ukazywać trwałość systemu zniszczenia i deprawacji tworzonego przez komunistów i tych, z różnych kierunków politycznych, którzy z nimi współdziałali. Polityka rządzących (notabene obecny premier formował się i działał w stalinowskiej organizacji antykościelnej) zmierza do przystosowania systemu do nowych warunków, a nie do tworzenia nowego systemu, co jest naszym zadaniem. Dlatego nie jest wiarygodne to co na temat sprawy pomników zostało dotychczas oficjalnie powiedziane.

Zachodzi potrzeba usunięcia wszystkich tych symboli. W przypadku usuwania nie mogą być one umieszczone w innych miejscach publicznych, muzeach czy magazynach, jak też nie mogą zostać przekazane zagranicę. Muszą zostać zużyte według właściwości materiału z jakiego zostały wykonane. Nie jest to w Polsce problem nowy. Usuwaliśmy już pozostałości po zaborcach: niemieckim, rosyjskim, austryjackim. Po I wojnie światowej została rozebrana cerkiew na placu Saskim w Warszawie. Był to obiekt dominujący nad Warszawą i został wybudowany w intencji zaznaczenia trwałości obcej obecności. Porównanie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie z tamtą budowlą jest propozycją praktycznego rozwiązania.

Cmentarze radzieckie w Polsce zostały przekształcone w symbole obecności politycznej. Jako miejsca spoczynku wymagają poszanowania ale ich charakter powinien ulec zmianie. Bezczeszczenie mogił przez tak zwanych nieznanych sprawców, jest działaniem w tym celu abyśmy nie mieli odwagi przywrócenia tym miejscom charakteru wyłącznie cmentarnego.

Nie byłoby słusznym pominięcie sprzeciwu młodych wobec nauczania języka rosyjskiego i materiałów w tym języku. Powinno ono odpowiadać wymogom właściwym dla nauczania wszystkich języków obcych. Publikacje obcojęzyczne należy oceniać według ich treści. Uwzględnić trzeba, iż język rosyjski jako umiejętność jest ceniony i wykorzystywany na zachodzie; nie był tam jednak narzędziem indoktrynacji.

Kwestii tych nie należy odnosić do istoty stosunków z Rosjanami. Układanie stosunków ze Związkiem Radzieckim, czy inną formą państwowości rosyjskiej, nie może być jednak oparte o dyktat polityczny i moralny. Taką uległość wykazują władze, które uważają, że Katyń jest sprawą komisji historycznych i deklaracji o dynamizowaniu badań nad tą i innymi zbrodniami. W istocie pozostaje tylko kwestia decyzji politycznej przyznającej, że Związek Radziecki ponosi za to odpowiedzialność. Rosjanie powinni zdać sobie z tego sprawę. Przed kilku laty przedstawiłem tę kwestię zastępcy attache wojskowego ZSRR, w rozmowie z ich inicjatywy. Później została ona podjęta w oświadczeniu z 10 marca 1983 r., wydanym przed aresztowaniem kierownictwa Ruchu Narodowego. Wystąpienie było oparte o tezę, że w naszym rozumieniu polityki nie jest poważnym deklarowanie przyjaźni w sferze zagadnień politycznych, które nie mogą być wyrażane w kategoriach przyjaźni lub wrogości, lecz powinny wynikać z wyraźnie określonych interesów.


  Mariusz Urban


Grudzień 1989 r.

------------------------------------
1 Do wydania w "Antymantyce" w miejsce daty redakcja podała: Od redakcji: powyższy tekst został nam przekazany przez prezesa Ruchu Narodowego M. Urbana, który napisał go w grudniu 1989 r.

2 Płk Anatolij Szarkow, Zastępca Attache Wojskowego, Morskiego i Lotniczego przy Ambasadzie ZSRR w PRL.

3 Z członkostwa w FMW zrezygnował w maju 1993 r.

4 Był członkiem Ruchu Narodowego od lipca 1993 r. do października 1996 r. (Przed wstąpieniem do Ruchu Narodowego zrezygnował on również z członkostwa w Ruchu Trzeciej Rzeczypospolitej - maj 1993 r.).


Wydanie II, kwiecień 2007 r.


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl
http://www.RuchNarodowy.pl