Od: "Boguslaw Zbijewski" bzbijewski@b...
Do: "Jerzy Przystawa" jerzyprzystawa@p...
DW: "Nasza Polska" naszapolska@y...; "Papurec" papurec@p...;
"Stefan Grabski" stefangrabski@w...; "Stan" stan@t...
Temat: Re: S. Tyminski: Proporcjonalny Mord
Data: 31 marca 2003 16:55

Szanowny Panie,

Dziekuje za reakcje na mój list do pana Stanislawa Tyminskiego w sprawie JOW.
Szkoda,
ze jednak nie zechcial sie Pan odniesc merytorycznie do jego tresci. Lakoniczna uwage:
> na ten temat napisalem co najmniej setke tekstow
> i pare ksiazek, wiec powtarzanie tego za kazdym
> razem, na uzytek indywidualny kazdego nowego
> krytyka jest zadaniem ponad moje sily
traktuje jako potwierdzenie faktu, iz brak Panu (i innym propagandystom JOW)
argumentów, które moglibyscie przeciwstawic moim argumentom. Pana stwierdzenie:
"napisalem co najmniej setke tekstow" nie moze byc przeciez uznane za argument, bo nie
wiadomo czy w tej setce tekstów znajduje sie choc jeden argument zbijajacy te
przedstawione przeze mnie.

Zarzuca mi Pan, iz zaczynam swoja argumentacje "od etykietek, co zle rokuje". Prosze
rzucic okiem na wlasne teksty (chocby na komentarz pt. "Rasisci" z 27.03.2003). Pan
jest w swoich tekstach napastliwy i obrazliwy wobec swych adwersarzy wiec Pana
uwaga skierowana do mnie wydaje sie wrecz niegrzeczna. Ale pozostawmy na to boku.
Panscy adwersarze niech sie bronia sami. Zajmijmy sie kwestiami merytorycznymi.

Pisze Pan, iz nadaje pojeciu odpowiedzialnosci politycznej jakis nowy, nieznany Panu
blizej sens. Przypomne to co napisalem panu S.Tyminskiemu:
> > Znieksztalca Pan kwestie odpowiedzialnosci. W polityce
odpowiedzialnosc ma
> > znacznie szerszy wymiar niz osobista dpowiedzialnosc reprezentanta przed
> > wyborcami rozpatrywana w kontekscie jednej kadencji. Tu dotykamy jednego
> > z zasadniczych problemów, który polega na tym, by przy pomocy JOW zaciemnic
> > odpowiedzialnosc polityczna. Chodzi o problem, który obecnie spedza sen z powiek
> > euroentuzjastów. Mianowicie bagaz doswiadczen zwiazany z rzadami L.Millera moze
> > sie przelozyc na wynik plebiscytu (oficjalnie: referendum) w sprawie przystapienia
> > Polski do Unii Europejskiej. Elita polityczna, w znacznym uniezaleznieniu od tego
> > jakie partie reprezentuje formalnie, podejmuje starania o odsuniecie rzadu Millera
> > jeszcze przed plebiscytem by niechec do rzadu nie wplynela na decyzje uczestników
> > plebiscytu.
> > Podobna funkcje ma, na stale, zapewnic JOW: kandydat sie splamil, kandydat moze
> > odejsc, a elity decydujace o polityce pozostaja i nie ponosza odpowiedzialnosci za
> > polityke, która one tworza a wybrani parlamentarzysci jedynie artykuluja.
> > /.../
> > Dotychczasowa ordynacja wyborcza powoduje czytelnosc osrodka politycznego dla
> > wyborców, sprawia, ze w kolejnych wyborach glosujacy wiedza która "klika"
> > firmowala prowadzona polityke.
> > Dlatego tak czesto powstawaly rózne, dziwne przedwyborcze twory polityczne
> > nieznane wyborcom wczesniej. Chodzi bowiem o to by ukryc odpowiedzialnych.
> > JOW ma zalatwic te kwestie bez potrzeby ciaglego poszukiwania nowych szyldów.
> > Kandydaci beda niezalezni od partii i wraz ze zniknieciem kandydata osrodek
> > narzucajacy kierunek polityki zostaje "oczyszczony".

Szanowny Panie, jesli istotnie
obce jest Panu pojecie odpowiedzialnosci osrodka
politycznego za formulowana polityke, i chcialby Pan sprowadzac odpowiedzialnosc
polityczna wylacznie do odpowiedzialnosci pojedynczych reprezentantów artykulujacych
w danej chwili te polityke, to powstaje pytanie o celowosc Panskiego zaangazowania
w reorganizowanie ukladu politycznego w Polsce. W moim przekonaniu nieumiejetnosc
dostrzezenia tych elementów odpowiedzialnosci politycznej jest dla polityka
dyskwalifikujaca. Bardzo mnie ucieszylo, ze powolal sie Pan na Waszego ideologa:
Karla Rajmunda Poppera, bo wielu ludziom to sporo wyjasni. O tym odnowiciel
marksizmu slów kilka w zalaczniku
<<Karl Rajmund Popper.htm>>. [Treść wspomnianego załącznika dołączono niżej].
Przy okazji warto zwrócic uwage na czeste odwolywanie sie przez Pana do polityki
anglosaskiej i w tym kontekscie - nie pomijajac wzmianki o ideologu globalizmu,
Popperze, wskazac na rewelacyjna ksiege (bo liczy 1348 stron), której autorem jest
prof. Carroll Quigley, znany profesor historii w Szkole Sluzby Zagranicznej przy
uniwersytecie w Georgetown, a wszesniej w Princeton i Harvard. Ksiazka pt. "Tragedy
and Hope. A history of the World in our time" (Tragedia i nadzieja. Historia swiata
w naszym czasie), 2 wydanie 1974, wyszla nakladem znanej firmy wydawniczej,
The Macmillan Company, Nowy Jork. Jej autor jest jednym z tych, których sie
w Ameryce nazywa "insider" (wtajemniczonym). Zna sprawy "od wewnatrz". I omawiajac
przebieg dziejów wspólczesnych, odslania kulisy polityki anglosaskiej. Wskazuje dokladnie
na role wielkiej finansjery, na ,,Invisible Government" (niewidzialny rzad) Stanów
Zjednoczonych, omawia szkólke hodowlana jego elity, jaka jest "Council on Foreign
Relations". Podobnie w biuletynie 7/1977 londynskiego "Foreign Affairs Research Institute"
(Instytut Badan Spraw Zagranicznych) sa ciekawe informacje, w opracowaniu
amerykanskiego wspólpracownika tego Instytutu, A. H. Stanton Caudlina, pt. Ocena
administracji Cartera ("An Assessment on the Carter Administration"). Autor wskazuje
na wstepie, na ogromne rozczarowanie wyborców amerykanskich w stosunku do
autorytetu i wladzy i na swiadomosc, ze nie ma róznicy pomiedzy obu glównymi
stronnictwami, którymi rzadza, za kulisami, ci sami ludzie. Czesto juz niezalezni autorzy
zwracaja uwage, ze prezydenci Stanów Zjednoczonych, zwlaszcza od czasu Woodrowa
Wilsona, posiadaja jakby dwojaki mandat: z jednej strony, wybór konstytucyjny wedlug
procedury do tego przepisanej, z drugiej jednak strony wyselekcjonowano ich i poparto
w kolach poteznych sfer finansowych, których cele sa zobowiazani uszanowac i prawie
zawsze wykonywac. W wypadku Wilsona zainstalowano go w Bialym Domu w wyniku
machinacji, "pulkownika" Housa, który dzialal w imieniu grupy bankierów z Wall Street
o szczególnie wielkich aspiracjach. Konkretnie, chodzilo im o czlowieka, który by wykonal
ich plan zalozenia Banku Centralnego (Federal Reserve Bank) by w ten sposób zblizyc ten
system bankowy do istniejacej juz wówczas praktyki europejskiej.
Przypomne tu fragment mojej wypowiedzi z dyskusji z p. S.Tyminskim:
> > I kolejna sprawa: Jednym z celów wprowadzenia JOW jest realizacja zadan
> > wytyczonych w tzw. Deklaracji
Portlandzkiej
> > http://www.datapolis.pl/grzes/dek_port.htm
> > czyli unifikacja systemów politycznych. (Jeden swiat, jeden system, jeden rzad.)

Dosc zabawnie brzmi Pana stwierdzenie:
> Przeciwnicy JOW najczesciej wysuwaja przeciwko nam
dwa "argumenty".
> Jeden to taki, ze JOW to nie "jest cudowny lek na wszystko" - vide
> "Gazeta Wynborcza"
Pomine tu kwestie zestawiania moich argumentów
z tytulem "Gazeta Wyborcza".
Wspomnialem w zalaczonym tekscie o Popperze, ze propagator Waszego ideologa,
G.Soros wspomagal te gazete finansowo. Przywolalem wyzej Pana tekst pt. "Rasisci"
z 27.03.2003. Jest w nim Taka oto perelka:
"jak wyjasnic polskiemu pospólstwu, ze
system wyborczy, jaki od dwóch przeszlo stuleci
swietnie sie sprawdza w krajach
najwyzej rozwinietych, który zapewnil dominujaca pozycje
w swiecie Amerykanom,
Anglikom, Kanadyjczykom, a w slad za nimi umozliwil zdrowy
i sensowny rozwój
kilkudziesieciu innym krajom, nawet takim jak Republika Malawi
czy Papua Nowa
Gwinea, dla Polski absolutnie sie nie nadaje i nie moze byc zastosowany?"
Naprawde
wierzy Pan w to, ze jakikolwiek system wyborczy moze któremukolwiek
z krajów swiata zapewnic dominujaca pozycje i zdrowy i sensowny rozwój? To utopia.
To brzmi tak samo jak stwierdzenie, ze wystarczy piszacemu zamienic dlugopis na pióro,
a natychmiast stanie sie on plodnym pisarzem tworzacym wspaniale powiesci. Czyzby
wierzyl Pan w to, ze powiesc pisze pióro, a nie umysl pisarza? Panska, zacytowana wyzej
wypowiedz bylaby kompromitujaca nawet dla poczatkujacego dzialacza politycznego.

Kolejna sprawa:
> A drugi [argument] to ten, ktory Pan tutaj formuluje "Kazdy kto mowi o polityce
> bez partii politycznych, mowi nieprawde". Poniewaz Pan rozwija szerzej te mysl,
> to znaczy, ze Pan to odnosi do p. Tyminskiego i zwolennikow JOW. Otoz, przykro
> to powiedziec, ale to Pan calkowicie mija sie z prawda, chociaz nie wiem po co.
Sam Pan niejednookrotnie stwierdzal, ze w JOW mozna wybierac kandydatów którzy
nie potrzebuja zabiegac o laski partyjnych wladz, a wiec w powszechnym rozumieniu
bezpartyjnych, poniewaz kandydaci partyjni musza o owe laski u swoich wladz zawsze
i bez wyjatku sie starac. Stad w mojej wypowiedzi skierowanej do pana S.Tyminskiego
znalazla sie wzmianka, ze:
> > JOW to tez partia polityczna. Dzialalnosc na rzecz zmiany
prawa wyborczego, to
> > polityka, a partia, to nie szyldy, statuty i legitymacje, tylko grupa ludzi zajmujaca sie
> > dzialaniem politycznym w sposób ukierunkowany.
Powiedzcie wiec otwarcie, ze chcecie zastapic dawny AWS dzisiejszym JOWem, a nie
opowiadajcie nieprawdziwych rzeczy o tym, ze kandydaci nie beda musieli zabiegac
o akceptacje osrodków decyzyjnych w partiach.

Nikt z propagatorów JOW nie odpowiedzial dotychczas na mój argument
o
niedorzecznosci ciagle przez Was powtarzanych opinii, w których budujecie wizje
zachowan wyborców w wyborach parlamentarnych posilkujac sie mechanizmami
zachowan wyborców w czasie wyborów lokalnych. Pan S. Tyminski usilowal odwolac
sie w tym miejscu do wlasnych doswiadczen historycznych i do przykladu Unii Wolnosci.
Przypomne ten fragment dyskusji:
> > Argumentacja która w oparciu o wyniki wyborcze w malych spolecznosciach
> > lokalnych buduje wizje analogicznych zachowan wyborców w przypadku wyborów
> > parlamentarnych nie jest uprawniona. Czym innym sa wybory na niskich szczeblach
> > (miasta, gminy) gdzie i ludzie sie bardziej znaja i zakres potrzebnych na kampanie
> > wyborcza srodków finansowych nie jest specjalnie duzy, a i udzial medió w nie jest
> > na tyle decydujacy co w przypadku wyborów do parlamentu.
> >
> > > Nie podzielam Pana obaw co do koniecznosci wielkich funduszy na
> > > dzialalnosc polityczna. Z moich osobistych doswiadczen w 90 roku
> > > na kampanie wyborcza wydalem tylko US $350,000 a moj przeciwnik
> > > Walesa wydal ponad $10 milionow.
> >
> > To tylko swiadczy o doraznym dobieraniu przez Pana argumentów bez ich
> > przemyslenia. Tak samo jak inne mechanizmy wystepuja w wyborach
> > samorzadowych a inne w parlamentarnych czy prezydenckich, tak i rózne
> > mechanizmy wyborcze wystepuja w specyficznych chwilach dziejowych.
> > Niech mi Pan udowodni, ze w dzisiejszych warunkach jest Pan wstanie
> > powtórzyc swój wynik z tamtego okresu powiekszajac tamte srodki
> > dziesieciokrotnie. Niespelnialne marzenie. Inny przyklad: pamietne "wybory na
> > zdjecie z Walesa". Pamieta Pan? Niech Pan znajdzie dzisiaj kogos kto to powtórzy.
> >
> > Polityka to tworzenie faktów z uwzglednieniem wszystkich okolicznosci, a nie
> > ukladanie starych klocków.
> >
> > > Unia Wolnosci majac wiele srodkow przekazu w swoich rekach i bedaca u wladzy,
> > > majac
praktycznie nieograniczone srodki finansowe od poplecznikow z zagranicy
> > > zostala wytracona z Sejmu i Senatu.
> >
> > Tu przytoczyl Pan dowód na to, iz JOW wcale nie jest potrzebny.
> > W warunkach ordynacji proporcjonalnej wyborcy zweryfikowali
> > osrodek polityczny jakim jest Unia Wolnosci. (Apropo: niektórzy
> > uciekli do PO) Wiecej, uwazam, ze w warunkach JOW ten osrodek
> > polityczny bylby mniej czytelny dla wyborców a bardziej wazacy
> > w formulowaniu polityki, co moim zdaniem jest argumentem
> > przemawiajacym za tym, ze JOW jest szkodliwy.

Uzupelnie te argumentacje. Usiluje sie dzis wmawiac ludziom, ze na polskiej scenie
politycznej od lat nic sie nie zmienia. Tu znów ujawnia sie faktyczna funkcja JOW.
Otóz wyborcy zweryfikowali juz znaczna czesc dzisiejszych elit politycznych i wyraznie
zaczynaja szukac osrodka politycznego, który nie uczestniczy w zmowie elit i jest sklonny
prowadzic odmienna polityke od tej, która zmierza do utopienia kraju w Unii Europejskiej.
To powoduje frustracje i obawy w wyobcowanych elitach politycznych, które obawiaja
sie, iz beda krok po kroku zmiatane ze sceny politycznej tak jak zmieciona juz zostala
Unia Wolnosci. Poszukuja wiec goraczkowo jakiejs drogi, która uchronila by ich od
odejscia w polityczny niebyt, a nawet umozliwila powrót do wplywów elicie z Unii
Wolnosci. Wlasnie JOW ma byc tym mechanizmem, który pozwoli przywrócic im wplywy
i zapewnic nowa porcje kredytu zaufania. Ukrycie czesci zweryfikowanych juz wczesniej
dzialaczy w drugim szeregu nowego tworu politycznego jaki ma powstac dla realizacji JOW
istotnie pozwolil by przywrócic wplywy wielu juz zweryfikowanym przez wyborców.
Potwierdzeniem tego moze byc lista sygnatariuszy, którzy wraz z Panem podpisali Apel
do prezydenta Kwasniewskiego o poparcie JOW. Wielu z sygnatariuszy, to ludzie dosc
powszechnie identyfikowani jako zwolennicy Unii Wolnosci, jako poplecznicy pana Grosa
(Jedwabne) oraz srodowisko wspierajace tzw. Apel wawelski i inne inicjatywy prounijne.

Warto tez zwrócic uwage na zakonczenie mojej dyskusji z p. S.Tyminskim, który uzyl
argumentu, ze JOW to najlepszy system wyborczy:
> > > Sumujac, z moich osobistych doswiadczen (a mam juz 55 lat)
> > > systemu lepszego od JOW nie widzialem,
> >
> > Blad w Pana argumentacji (w tym miejscu) polega na tym, ze rozpatruje Pan
> > mechanizm polityczny w oderwaniu od realiów politycznych. Przyjmijmy
dla
> > uproszczenia Panska ocene, by wyjasnic wazna kwestie. Ordynacja wyborcza
> > to mechanizm, a mechanizmy dobiera sie takie jakie sa najbardziej odpowiednie
> > dla zrealizowania okreslonych celów przy posiadanych zasobach i przy uwzglednieniu
> > pozostalych okolicznosci - np. czy w danym przypadku zastosowanie najlepszego
> > mechanizmu przyniesie nam wieksze korzysci niz przeciwnikowi? Przyklad:
> > w warunkach burzy piaskowej, plonacej ropy i stosowanych systemów
> > zagluszajacych celniejsze moga sie okazac "tradycyjne" metody zrzucania
> > bomb na okreslony cel niz zmyslne pociski kierowane elektronika.
> > Jesli chce Pan dowiesc, ze JOW, to dobre rozwiazanie, to musi sie Pan pokusic
> > o wskazanie dlaczego jest najlepsze, dlaczego jest najlepsze wlasnie teraz i w tych
> > warunkach. Musi to wiec byc poprzedzone ocena ukladu politycznego i musi
> > wykazywac jakim sposobem osiagniemy wynik lepszy niz mozemy osiagnac stosujac
> > inne mechanizmy.

Uwazam, ze nie wystarczy skwitowac przytoczonych przeze mnie argumentów stwierdzeniem, iz napisal Pan na ten temat ponad setke tekstów i kilka ksiazek. Takie
skwitowanie moze jedynie dowodzic, ze brakuje Panu argumentów do prowadzenia
merytorycznej dyskusji, a calosc Panskiej argumentacji zamyka sie w zacytowanej wyzej
Pana wypowiedzi o systemie wyborczym: "który zapewnil dominujaca pozycje w
swiecie
Amerykanom, Anglikom, Kanadyjczykom".

Z powazaniem i pozdrowieniami
Boguslaw Zbijewski

PS. Pragne powtórzyc to, co napisalem w polemice z p. S.Tyminskim: Wyrazam
przekonanie, ze przyjmie Pan moje uwagi jako wynikajace z kwestii merytorycznych,
a nie innych.

Niżej treść wspomnianego w tekście załącznika:
[Karl Rajmund Popper.htm]

Karl Rajmund Popper ur. w 1902 r. w Wiedniu Żyd, filozof, politolog, socjolog. Od 1935 r. emigrant. Najpierw w Anglii, później w latach 1937-45 w Nowej Zelandii. W latach 1945-69 profesor w London School of Economics. Zmarł w 1994 r.

Doktryna polityczna elit dążących do globalizacji świata, została zawarta w książce Karla Rajmunda Poppera The Open Society and its Enemies [Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie] opublikowanej po raz pierwszy w 1945 r. w Londynie oraz w The Poverty of historicism [Nędzy historycyzmu] opublikowanej na przełomie lat 1944/45 w dwóch numerach czasopisma "Economica" w Anglii.

Popper, w młodości komunista, a do końca życia zwolennikiem ideałów socjalistycznych. Zrewidował ideologię Marksa. Analiza nacjonalizmu niemieckiego uczyniła zeń wroga wszelkiego nacjonalizmu. Internacjonalizm wypełnił nową treścią: światową rewolucję proletariatu skierował na tory walki o zdemokratyzowanie świata, tworząc w ten sposób z demokracji nową religię. Internacjonalizm Marksa miał za cel likwidację granic i likwidację państw narodowych w imię dyktatury proletariatu, a wroga widział w kapitalistach. Internacjonalizm Poppera (globalizm) walczy o likwidację granic i likwidację państw narodowych w imię światowej demokracji, a wroga widzi w nacjonalizmie. Cel ostateczny ten sam (jeden świat - jeden rząd) inna jedynie droga do celu.

Popper konsekwentnie zaprzecza istnieniu obiektywnej prawdy i możliwości poznania. Jego zdaniem ani Bóg, ani tradycja, ani rozum, ani zmysły, ani wyobraźnia i intuicja nie umożliwiają człowiekowi poznania prawdy. Jego ideałem jest społeczeństwo wierzące w rozum, wystrzegające się dogmatyzmu. Oczywiście społeczeństwo wierzące w jedność ludzkości, rządzone przez demokratyczny rząd.

Ciekawe, że jego zdaniem, w demokracji pełna ochrona mniejszości nie powinna rozciągać się na tych, którzy gwałcą prawo, a zwłaszcza tych, którzy namawiają do gwałtownego obalenia demokracji (Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, t. II, Warszawa 1993). Przy takim postawieniu sprawy, do rządzącej klasy politycznej należy ocena kto jest wrogiem.

Zdaniem Poppera "wiara Marksa była w najgłębszych swoich podstawach wiarą w społeczeństwo otwarte", a "tajemnica wpływu Marksa leży w jego radykaliźmie moralnym; fakt ten sam przez się podnosi na duchu. Ów radykalizm moralny jest nadal żywy. Naszym zadaniem jest podtrzymać jego żywotność i nie dopuścić, by poszedł drogą, na jaką go kieruje marksistowski radykalizm polityczny. Marksizm "naukowy" jest martwy. Marksowskie poczucie społecznej odpowiedzialności i umiłowanie wolności musi przetrwać. (Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, t. II, Warszawa 1993, str. 211 i 223).

Popper pogodził wolnorynkowe koncepcje ekonomiczne ze zdemokratyzowaną wizją marksizmu. Były kanclerz RFN H. Schmidt w 1975 r. ogłosił się odnowicielem socjaldemokracji niemieckiej w kierunku krytycznego racjonalizmu z inspiracji Poppera. Sam Popper brał udział w opracowywaniu "Projektu ekonomiczno-politycznego programu ramowego na lata 1973-1975" dla SPD. W tym czasie rozpoczyna się w światowych mediach kampania propagandowa na rzecz ideii Poppera Propagowaniem ideii społeczeństwa otwartego zajął się też George Soros: finansista i spekulant, filantrop, żydowski emigrant z Węgier. Zakłada on sieć fundacji propagujących idee Poppera. Polska odnoga tej sieci (Fundacja Stefana Batorego) udzieliła pożyczkę w wysokości 30 tys. USD wydawcy "Gazety Wyborczej".


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl