From: Mariusz Prokopczyk mapro@f...
To: "Nasza Polska" naszapolska@y...
Date: Tue Jul 1, 2003 4:42 am
Subject: JOW a miłość poglądów

netpol@i... wrote:

Sądzi Pan ze zarzut p.Zbijewskiego o powiązania JOWu
z planami Sorosa ma tyle wspólnego z prawdą co oskarżenia
żydów nas o antysemityzm?

Problem w tym p.Włodku że to nasza własna ignorancja
może być i często jest przyczyną tego, że nie rozumiemy
czyjegoś stwierdzenia, że je dyskwalifikujemy bez
zastanowienia się i wnikania w fakty, bo wydaje się (!)
nam ono oderwane od realności, czy też uważamy że brak
mu jakichkolwiek racjonalnych podstaw czy dowodów.

Takie podejście przejawiają dokładnie wszyscy ci
którzy np. nie wierzą w żaden globalizm jako walkę
o dominację nad światem, i odrzucają wszelkie
doniesienia czy fakty potwierdzające istnienie
takiego zjawiska jako tzw. teorie spiskowe.
Są oczywiście i tacy którzy są świadomi tych zjawisk
że mają one miejsce, ale ponieważ zajmują do nich
stanowisko przychylne, przedto usiłują zdyskredytować
wszelkie ich negatywne strony czy w ogóle ujawnianie.

Pół biedy więc jeszcze jak ktoś podchodzi do tego
z humorem jak Pan to napisał, samemu deklarując
w ten sposób własną niewiarę w głoszone stanowisko.
Gorzej jak ktoś usiłuje obrażać, bo mu taki pogląd
czy idea akurat nie odpowiada, a użycie logicznych
argumentów albo przekracza jego możliwości, albo
jego własne lenistwo nie pozwala mu na zdobycie się
na nie.

Ja nie chcę tu zachwalać p.Zbijewskiego, bo akurat
w tym wypadku mam zbieżne z nim poglądy, więc łatwo
ktoś mógłyby mnie ostarżyć że robię to czysto dla
ich obrony. Absolutnie nie. Poglądy nie są dla mnie
więcej warte od człowieka, chyba że manifestują się
w działaniach przeciw niemu i ludzkim wartościom,
wtedy jestem je gotów zażarcie zwalczać. Ale owe
poglądy kształtowane są u mnie przez rozum, argumenty
i rzeczywistość, a nie przez mój stosunek do ludzi.
Z ludźmi mogę być często za Pan brat, ale odrzucać
ich poglądy gdy nie znajduję racji w ich argumentach,
bądź też ktoś może być mi całkiem wrogi, co zupełnie
mi nie przeszkadza że jeżeli ma w czymś rację to mu
ją bez problemu przyznam. Staram się w takim wypadku
po prostu nie kierować osobistymi emocjami i stosunkiem
do niego. A piszę o tym również dlatego, że tak często
niestety można dostrzec zachowania przeciwne, gdzie
ludzie przybierają swoje postawy i poglądy w zależności
od nastroju chwili, często mówi się że od jego humoru
czy widzimi się.

Ale Polacy, co nie jest tylko moim spostrzeżeniem,
często przejawiają jeszcze inną wadę. Często przejawiają
miłość do swoich własnych poglądów i przekonań i potrafią
być w tych swoich postawach bardzo zaborczy i wprost
zacietrzewieni.

Opowiadania o koleżankach które sią gniewają bo jedna
widziała drugą z trzecią należą do humorystycznych
ilustracji tego zjawiska. Znajoma opowiadała mi ostatnio
że bądąc w Polsce robiała zakupy w jakimś tam sklepie.
Obsługa była uprzejma i kłaniała się jej niemalże w pas.
Ktoś jej jednak powiedzaił że po drugiej stronie mają
dobre kiszone ogórki. Nie zdając sobie sprawy z
"zagrożenia" następnego dnia poszła tam. No i jak
kolejnego dnia wróciła do swojego pierwszego sklepu
to spotkała ją niezrozumiała obojętność. Dopiero rodzina
wytłumaczyła jej ze sklepy są w konkurencji i mają swoich
klientów, a pójście do konkurencji oznacza zdradę. :-)

Nie inaczej bywa cząsto z poglądami. Jak kogoś lubimy
to dobrze gada, dać mu wódki, a jak nie to oczywiście
źle i trzeba skrytykować czy wygwizdać niezależnie od
tego czy w jego twierdzeniach jest jakaś racja czy nie.
Powiedziałbym że Polacy zbyt często nie potrafią traktować
drugiego jako odrębnej indywidualności któremu należą
się prawa do chociaż pewnych własnych poglądów. Czasem
można spotkać ludzi tak zaborczych czy nachalnych w swoich
poglądach, tzn. usiłujących narzucić je każdemu kto tylko
wyda im się sympatyczny, tak że nieraz podziwiam cierpliwość
ich odbiorcy, bo przeciątny Australijczyk dawno już
poprosiłby takiego "wykładowcę" o trochę "przestrzeni"
- give me some space - jak to oni mawiają. Z drugiej
strony wystarczy zademonstrować inne zdanie czy pogląd,
a już się jest niemalże takiego wrogiem. Co gorsze spytaj
takiego o argumenty to najczęściej albo zaczyna coś
niewyraźnego bąkać albo wymyśla coś na poczekaniu czego
nigdzie zweryfikować się nie da.

Ale dlaczego o tym akurat piszę i jaki to ma związek
z wypowiedzią p.Zbijewskiego i reakcjami na nią?
Mówiąc prawdę wcale bym nawet na Pański list p.Wojtku
nie zareagował, gdyby nie fakt że akurat po jego
przeczytaniu natrafiłem w PAPie na taką notkę.

-------------------------------------------------------------------
ROMOWIE W POSZERZONEJ EUROPIE - KONFERENCJA W BUDAPESZCIE

Rozwiązanie problemu ubóstwa Romów jest jednym z głównych zadań
krajów kandydujących do Unii Europejskiej - ocenił prezes Banku
Światowego James Wolfensohn na międzynarodowej konferencji w
Budapeszcie.
Dwudniową konferencję "Romowie w poszerzonej Europie: wyzwania na
przyszłość" zorganizowały Bank Światowy, Komisja Europejska oraz
Instytut Społeczeństwa Otwartego George'a Sorosa, amerykańskiego
finansisty i filantropa węgierskiego pochodzenia.
W konferencji, ocenianej jako bezprecedensowe wydarzenie w życiu
środkowoeuropejskich Romów, uczestniczą szefowie rządów siedmiu państw
regionu: Bułgarii, Czarnogóry, Republiki Czeskiej, Macedonii, Rumunii,
Słowacji i Węgier.
http://dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZEDREF&poddzial
=PREF&id_depeszy=12\338403
-------------------------------------------------------------------

i zacząłem się zastanawiać dlaczegóż to Bank Swiatowy
wykazuje zainteresowanie organizacją konferencji o
cyganach i jakiego zysku może się w tym doszukiwać?
No bo co innego taka instytucja "charytatywna" (czytaj:
manipulacyjna) jak Instytut Społeczeństwa Otwartego
George'a Sorosa, który z bankowością nie ma nic
wspólnego oczywiście. :-)

Czy jakieś zapaszki może do Pana już dochodzą? :-)
Bo mi przyszło do głowy że może spostrzeżenie p.Zbijewskiego
że tak "zbawienny" dla Polski system JOWu może czerpać
wodę z tego źródełka, nie jest wcale aż tak absurdalny
aby wkładać go do humoru zeszytów?
I choć nie wiem czy intencją p.Zbijewskiego był humor,
bo ja nazwałbym to raczej kąśliwą dla zwolenników JOWu
ironią, to jednak aby nie zarzucać im świadome działanie
przeciw Polsce zamiast "żołnierzy Sorosa" użyłbym
"przypuszczalnie nieświadomych żołnierzy Sorosa".

I jeszcze jedno. Poszukując wczoraj własnych starych
wypowiedzi na temat JOWu (tych które kiedyś straciłem
z powodu krachu twardego dysku) znalazłem ciekawy dla
mnie fragment z oceną tego ruchu z października 2000:

-------------------------------------------------------
Nie wiadomo jak sie wiec przyszle sprawy potocza, ale
wszystko wskazuje na to ze to UW i partia Olechowskiego
bedzie miala za zadanie wykreowac "globalna" prawice
czyli reprezentowac ludzi biznesu i elity spoleczne.
Mowiac prawde to moim zdaniem z faktu, ze owe wyzej
wspomniane przeksztalcenia na scenie politycznej
jeszcze w pelni nie dojrzaly, wynika przyczyna dlaczego
do tej pory ruch JOWu nie znalazl szerokiego poparcia
wsrod mediow. Chciano po prostu uniknac w ten sposob
klopotliwego dla nich zablokowania AWSu u wladzy.
Kiedy bedzie pewnosc ze to cos wyksztalconego z UW
bedzie ta druga sila, caly projekt moim zdaniem ruszy
dosc szybko z miejsca.
http://groups.yahoo.com/group/naszapolska/message/3737
--------------------------------------------------------

Fakt że wówczas nie było LPRu, PiSu i Samoobrony
w Sejmie to i nic o nich nie ma tam wspomniane, ale
dzisiaj właściwie gdy patrzę na to niby zaskakujące
objawienie JOWu, to ten fragment zdaje się sprawdzać.
Nie, nie jest dowodem. To prawda. Dowód jak przypuszczam
pokaże się najdalej za parę lat, i to pewnie już ze
wskrzeszonymi działaczami UW czy Geremkiem. Bo i prof.
Przystawa o nim ostatnio wspomina i to bez żadnych
objawów wymiotnych, i JOW od dawna cieszy się Geremka
poparciem.

Obecna sytuacja z rządem Millera to po prostu jedna
wielka kompromitacja ciągle sztukowanego i bandażowanego
układu. Istnieje więc potrzeba kolejnych wyborów przed
przyszłym rokiem, rokiem wstąpienia do Unii. Jedynym
obecnie zagrożeniem dla owego wstąpienia, małym ale
zagrożeniem, jest wyborcze zwycięstwo frakcji patriotyczno-
narodowych i ewentualne zarządzenie rewizji dotychczasowych
umów z Unią. Ale nawet sama obecność tych ugrupowań w Sejmie
może dodać problemów i goryczy do ceremonii wstąpienia.
Nie ulega więc wątpliwości że w ramach JOWowskiej
"konkurencji" europejczycy najchętniej pozbyli by się
tego niewygodnego oponenta. Miler przecież jeszcze przed
ostatnimi wyborami zapowiadał też likwidację senatu, więc
dlaczego nie miałby zakończyć parlamentarnej kariery
jakimś reformatorskim aktem? Ich problem polega jednak na
tym, że tym razem nie mogą liczyć na poparcie Papieża,
no i ciągle nie są pewni czy patriotyczne partie jednak
w wypadku zmiany ordynacji nie osiągną jakiegoś porozumienia
stwarzając dla nich poważne zagrożenie. Wszystko musieliby
więc postawić na zdecydowaną kampanię w mediach. Czasu
na reformę pozostało wprawdzie niewiele, ale cóż to jest
dla takich ekspresowców którzy ponoć kilkaset aktów
przystosowujących do unii przepchnęli w zeszłym roku.

Gdyby ktoś sądził że zapomniałem o osobie prof. Przystawy,
bo to chyba on w ocenie p.Zbijewskiego występuje w roli "Ducze",
to temu zaprzeczam. Jego losu nie śmiem przewidywać.

pozdrawiam

Mariusz Prokopczyk


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl