From: Mariusz Prokopczyk mapro@f...
To: "Nasza Polska" naszapolska@y...
Date: Mon Jul 14, 2003 7:43 am
Subject: Porażenie mózgowe zwane JOWem - komentarz

Zdaje się że JOW roznoszona przez woJOWników
w różnych marszach niczym choroba dzikich krów
zatacza coraz większe kręgi. Najwyraźniej nie
ominęła też i łam tygodnika "Nasza Polska",
bowiem w numerze 56 z 1 lipca tego roku, czyli
w wydaniu zbiegającym się w czasie z ostatnim
marszem i krytyką tego ruchu przez p.Zbijewskiego,
można znaleźć artykuł Dariusza Hybela pt. "Słabi
się nie liczą".

http://www.medianet.pl/~naszapol/0326/0326hybi.php

Większość tekstu tego artykułu pozornie traktuje
o problematyce wyborczej związanej z UE, ale wcale
nietrudno jest zauważyć że autor usiłuje przede
wszystkim - najłagodniej mówiąc - zniechęcić czytelnika
do systemu zwanego proporcjonalnym, a zachęcić do
"jedynie słusznego i wspaniałego" JOWu. Zniechęcić
poprzez używanie negatywnej terminologii i negatywnych
skojarzeń, zachęcić poprzez dodatnią terminologię i
pozytywne skojarzenia, bowiem przy braku posiadania
jakichkolwiek logicznych argumentów, a odpowiednio
dużej cząstotliwości nadawania to jedyna, ale jakże
skuteczna metoda tzw. prania mózgu.

Już sam nagłówek głosi:

NP> "Obowiązująca w UE ordynacja proporcjonalna ogranicza
NP> suwerenność państw członkowskich"

No i proszę. Jak by ktoś nie wiedział, to autor z góry nas
zapewnia że naszą suwerenność ogranicza nie jakaś tam Unia
Europejska i manipulacyjnie mianowana przez nią biurokracja,
lecz jej ordynacja proporcjonalna. No tak! Przecież po co
w przeciwnym wypadku by o ordynacji w ogóle wspominał? Jakby
owa ordynacja była większościowa, czyli autora ukochany JOW,
to oczywiście żadne tam Niemcy, Francja, Anglia czy wszystkie
inne kraje do kupy wzięte razem, owej suwerenności by nam
w żaden sposób ograniczyć nie mogły. :-)

Nie wiem czy autor owego artykułu przechodzi stan bezwiednego
mamrotania i majacząc powtarza to co wcześniej gdzieś usłyszał,
ale całkowity brak przejawów pracy mózgu przejawia się nie tylko
w nagłówku. Co więcej, woistego porażenia musiała doznać
najwyraźniej również redakcja tygodnika przepuszczając tak
"inteligentne" wypracowanie. Ale prześledźmy chodciaż parę
przykładów z jego wypowiedzi, aby pokazać jakież to ambitne
"argumenty" kierowane są do intelektu czytelnika "Naszej Polski".

NP> Słabi się nie liczą
NP>
NP> Od pewnego czasu przewija się w medialnym dyskursie politycznym
NP> sprawa budowy nowej, IV Rzeczpospolitej.

O jakimże to konkretnie dyskursie medialnym jest mowa,
kto bierze w nim udział, no i któż to konkretnie chce
budować ową nową IV Rzeczpospolitą? Tego autor na wszelki
wypadek czytelnikom Naszej Polski nie wspomina.
Rzeczpospolita? Polityka? GW? Brrr...
Jednym słowem same "patriotyczne" potęgi i kuźnie myśli
"postępowej".

NP> Istotnym elementem, jaki przy tej okazji jest podnoszony,
NP> jest konieczność odrzucenia obecnej, skompromitowanej ordynacji
NP> proporcjonalnej i wprowadzenie w Polsce jednomandatowych okręgów
NP> wyborczych.

"Skompromitowanej ordynacji proporcjonalnej"?
A czymże się owa ordynacja skompromitowała?
Nadużywała alkoholu? Na stipteasy chodziła?

Przede wszystkim ordynacja to nie jakiś stały i samoistny
twór który istnieje i działa bez naszego przyzwolenia.
To zespół zasad które ktoś określa i może je zmieniać,
a do którego my możemy jasno i klarownie sie ustosunkować.
Ale skoro już tak bardzo chcemy nadać ordynacji elementy
niezależnego osobowego istnienia którą to bezwzględnie należy
odrzucić to może warto zauważyć że to nie tyle ordynacja
proporcjonalna się skompromitowała, co nasze jej komusze
wydanie. Oczywiście wszystko zależy też od tego co nazywamy
ordynacją proporcjonalna, a co już nią nie będzie.

Dla przykładu załóżmy że w dążeniu do usprawnienia naszego
obecnego systemu wyborczego usuniemy wymóg 5% progu wyborczego.
Ot, chociażby tylko dla osób indywidualnych. No bo skoro możemy
go opuścić dla tzw. mniejszości etnicznych, to dlaczego niby
mamy prześladować naszych rodaków-indywidualistów których
poglądy np. do żadnej partii zupełnie nie przystają, a więc
stanowią już nie tylko mniejszość, ale wprost zupełny wyjątek.

Czy zmieni to zasady wyłaniania posłów? Niewątpliwie.
Zniesie to bowiem sztuczną dyskryminację przeciwko
osobom indywidualnym. Wiadomo przecież że pojedyncza
osoba nie może się rozerwać i przedstawić każdego
swojego palca do kandydowania w różnych okręgach
wyborczych, aby przeskoczyć próg w skali kraju.
Czy to spowoduje że tak zmodyfikowana ordynacja,
ordynacja proporcjonalną już nie będzie? Podejrzewam
że jednak nie, a już na pewno trudno ją będzie nazwać
większościową czy JOWem. Ordynacja bowiem jest systemem
który działa jedynie na takich zasadach jak je ktoś
ustali, i w zależności od tego jakie są główne zasady
w niej używane taką przyjmuje ona umowną nazwę.

A że ordynacja jest rzeczywiście istotnym elementem
naszego życia politycznego to raczej nikt nie ma
wątpliwości. W czym owe wątpliwości się nasuwają to
w przypadku stwierdzenia że istnieje "konieczność
odrzucenia". Czy mówimy więc tu o "dyskursie" czy o
nakazie? No bo skoro o dyskursie to może bardziej
odpowiednim terminem byłoby stwierdzenie że padła
"propozycja odrzucenia", a nie że "jest konieczność
odrzucenia"? To ostatnie bowiem stwierdzenie sugeruje
że ktoś bez żadnych wątpliwości ustalił już słuszność
wymiany, a więc i "konieczność", i tylko do wierzenia
pokornej sitwie podał.

NP> Zakała Polski

Po przeczytaniu powyższego wstępu nie miałem więc już
wątpliwości cóż to takiego może być tą zakałą Polski,
jak i jaki będzie rzeczywisty manifest tego artykułu.
Nie, zakałą Polski nie są panoszące się komusze
instalacje w naszym rządzie i gospodarce, nie są
przejęte przez manipulatorów społecznych media,
nie są oddane w obce ręce zakłady i dobra, nie są
nimi nawet przewaga europejczyków w politycznej tkance
naszego państwa i fakt sprzedania go w łapy UE, którą
to sprzedaż naród w swojej naiwności tak łatwo kupił.
Zakałą jest ...

NP> Obecna polska ordynacja wyborcza jest zamachem na podstawowe
NP> prawa obywatelskie (pozbawia jednostkę zwłaszcza biernego
NP> prawa wyborczego) i nie ma nic wspólnego z demokracją.

Hmmm ... "nic wspólnego z demokracją" ... Mocno powiedziane.
Autor nie mówi nam jednak czym według niego owa demokracja
jest, skoro nasza ordynacja rzekomo nic z nią nie ma wspólnego.
Może on ma jakąś swoistą definicję owej demokracji?

NP> Jest jej ułudą, jest podstawową wadą ustrojową Polski!

To prawda że ordynacja ułudą demokracji czasem
może być, no ale już owa sama ułuda jest pewnym
związkiem z demokracją.
Dla przykładu, ot chociażby taki JOW w PRLu?
Nie wiem tylko czy według autora tam on nie był
podstawową wadą ustrojową, a tylko jest teraz?
Czy też i teraz i wówczas jest to samo, czyli
należy rozumieć że nawet ów "wspaniały" JOW
w niektórych sytuacjach jak starym komuniźmie
niewiele może nam pomóc. Zdając sobie z tego
sprawę tym bardziej musi więc zdumiewać ta
fanatyczna wiara zwolenników JOWu w ich system.

W PRL był on niewątpliwie zaplanowanym narzędziem
rządów komunistycznych pod przykrywką tzw. "dyktatury
proletariatu". Można zatem śmiało stwierdzić że
doskanale nadaje się on dla narzucenia społeczeństwu
dyktatury, wystarczy tylko zapewnić sobie dominację
w obu istniejących partiach. A jak jest obecnie?
Czy jeżeli powiem że jest zaplanowanym narzędziem
rządów globalistycznych pod przykrywką "demokracji"
to zabrzmi całkiem niezrozumiale? Ostatecznie JOW
jest dla despotów wprost wymarzonym systemem i tylko
o jedną partię więcej od jawnej dyktatury. No ale
zaczynam zbyt dużo wnikać w sprawy, a nie to jest
moim celem tym razem.

NP> System proporcjonalny funduje nam swoistą partiokrację,
NP> w której naczelną rolę odgrywają liderzy wybranych
NP> ugrupowań decydujący, komu wolno kandydować, a komu nie,
NP> rozdający stanowiska, traktujący państwo jako swój własny
NP> folwark. Ordynacja proporcjonalna umacnia korupcję i
NP> przyczynia się do rozkładu naszego kraju.

Ciągle wychodzące te same mamrotania płynące z ust
przeciętnego woJOWnika niczym wersety Mao już pominę
jako coś prawieże normalnego, ale nasuwa mi się tu
jedno pytanie do nich. Jeżeli system proporcjonalny
z wieloma partiami jest "partiokracją" to czy
właściwym jest systemowi z dwoma partiami nadać
nazwę bi-partiokracji? Czy też panowie woJOWnicy
w tym wypadku nie lubią tego aż tak "ordynarnie"
nazywać?

NP> Zamiast czerpać przykład z najbogatszych krajów na świecie,

Wiem, wiem. Tymi "bogactwami" Zachodu ciągle usiłuje się
Polaków zaślepiać jak trzeba im wcisnąć jakąś głupotę.
Ale chciałem Panu powiedzieć że myślący obywatele tych
"najbogatszych krajów na świecie" mają już od dość dawna
dosyć tego swojego "wspaniałego systemu" gdy chodzi o
taką "demokrację" i traktują go jak przysłowiowego garba
którego wprost niemożliwością jest się obecnie pozbyć.
Macie więc panowie niejako spóźniony zapłon, bądź w swoich
pomysłach utkwiliście gdzieś na początku ubiegłego wieku,
bo JOW tutaj to akurat system który właściwie już się
przeżył, a podpierają go jedynie trzymający się u władzy
obecni polityczni wazeliniarze na usługach partyjnego
monopolu i globaliści, w tym również medialni, którym
ułatwia on kneblowanie ust ludziom o niewygodnych poglądach.
Co odważniejsi obywatele zatem domagają się likwidacji
dwupartyjnego monopolu w stosunkach społecznych i prawa
do preferowanej przez siebie reprezentacji w parlamencie.
W tym celu też poszukują nowych rozwiązań i z tego też powodu
system proporcjonalny zyskuje sobie coraz więcej zwolenników.

NP> np. USA, Anglii, Australii czy Kanady, w których posłowie
NP> wybierani są według JOW, my wciąż brniemy w skomplikowanym,
NP> antyobywatelskim i zakłamanym proporcjonalnym systemie wyborczym
NP> (który nota bene nie ma wiele wspólnego z normalnie rozumianą
NP> zasadą proporcjonalności). W Polsce posłowie zależni są głównie
NP> od partyjnych bonzów, troszcząc się o swoje i partyjne interesy.
NP> JOW natomiast skutkuje radykalnym odwróceniem tego zdegenerowanego
NP> układu - poseł, jeśli chce liczyć na sukces, musi być związany
NP> ze swoimi wyborcami.
NP>
NP> Z deszczu pod rynnę
NP>
NP> Jak trudno jest przełamać w Polsce bastion
NP> partiokracji i wprowadzić JOW, wiedzą wszyscy ci,
NP> którzy sympatyzują z tym arcyważnym pomysłem.

Zapewniam że "bastion" bi-partiokracji jest jeszcze
trudniej przełamać. Tu autor zdaje się że nieco zmiękł
bo wcześniejsza "konieczność" przełamania zamieniła się
już tylko w "pomysł", ale podobne przeróżne terminy i
niczym nie poparte stwierdzenia przewijają się w jego
wypowiedzi z dużą regularnością do końca. I wprawdzie
mógłbym je dalej wyliczać, ale obawiam że stałoby się
to w końcu nudne nie tylko dla czytelnika.

Niestety nie mam innej rady dla żyjących w świecie
takiej ułudy, jak zasugerować im aby starali się
przebudzić ze swojego snu poprzez aktywny udział
w jakiejś wnikliwej dyskusji w tym temacie, a
unikaniu przeróżnych kółek, konferencji, zjazdów
i "bezpartyjnych" posiedzeń, gdzie powtarza się
ciągle tą samą mantrę i dzęki temu wszyscy kolesie
owych spotkań czują się szczęśliwi nie tylko od
wzajemnego poklepywania, ale i od przekonania że
zapewne "mają rację" skoro podobnie sprawy widzą.
A jak dodać do tego jakąś szklaneczkę piwa to
właściwie poza JOWem nic już się nie liczy.

pozdrawiam

Mariusz Prokopczyk


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl