From: Michal msegit@w...
To: naszapolska@y...
Sent: Saturday, July 26, 2003 4:34 PM
Subject: [nasza polska] Re: Wspanialomyslny.

On Friday, July 25, 2003 (03:43:49), Mariusz Prokopczyk (mapro@f...) wrote:

> >>wprost stawiają sobie marszałka Borowskiego za przykład racji
> >>i pewnie odwagi w forsowaniu JOWu, cytując go w swoim apelu
> >>o JOW na własnej głównej stronie internetowej.
> >
> >Przeszkadza to Panu? :)
> >
> >Mnie nie.

> A mnie bardzo. Wprost nie znoszę identifikowania się czy
> chociażby tylko podpierania czerwonymi czy europejczykami.

"europejczykami". Dlaczego obraza Pan Europejczykow mieszkancow
kontynentu? Tak bardzo juz weszla Panu (i nie tylko) w krew falszywa
propaganda slowna uniofanatykow?

> Dla mnie głos takich ludyi nie ma zupełnie wartości.

_Dla Pana_.
Ale dla wielu zwyklych oszukanych obywateli - ma.
Jak Pan wobec tego widzi mozliwosc dotarcia do nich? Haslami?
narodowo-partiotycznymi? niektorzy tak probuja; ale koncza jako
"oszolmy" w marginalnych malolicznych organizacjach bez poparcia...
I nie ma w tym nic dziwnego.

Czy moze nie chce Pan w ogole miec kontaktu ze spoleczenstwem?
Musi Pan zrozumiec, jesli jesli juz ktos przyznaje racje JOW, to nic
dziwnego w takim jak to Pan napisal "podpieraniu" nie ma. Pomimo ze
na mysl o p.Borowskim&Co psuje mi sie humor to gdy rozmawiam z
mniejszym lub wiekszym zwolennikiem LSD, tym bardziej jesli
rozsadnie myslacym nt. swiata z ktorym ma do czynienia(!), a
oszukanym politycznie (bo stykajacym sie z polityka tylko przez TV),
to przywolanie takiej postaci tylko przybliza i wrecz umozliwia rozmowe.

> >Kazdy rozsadnie myslacy i patrzacy widzi, ze SLD jest w czolowce
> >negujacych JOW.

> Tego nie wiedziałem, bo na stronie JOWu chwalą się tylko

To szkoda ze nie obserwuje Pan mediow (w tym niezaleznych) odnosnie
JOW, a tylko korzysta z jednostronnych relacji...

> kto ich poparł. Nieważne kto i skąd, ważne że poparł.

Wbrew temu co instynuuje p.Zbijewski JOW to nie jest partia
polityczna (szczegolnie w znaczeniu wyborczym - ubiegania sie o
wladze) a juz szczegolnie ugrupowanie stojace po ktorejkolwiek
stronie sceny politycznej. I z tego punktu widzenia kazde popracie z
ktorejkolwiek strony jest tak samo wartiosciowe.

Ale Pan nie chce tego przyjac do wiadomosci, bo nie patrzy Pan na
problem obiektywnie, a jedynie ustawia Pan wszystkich z punktu
widzenia wlasnych przekonan. A tak rozumujac nigdzie nie zajedziemy.

Czy jesli w jakiejkolwiek kwestii (chocby budowy wodociagu w
miejscowosci X), komunisci beda mieli takie samo zdanie jak Pan, to
tez nie bedzie Pan z nimi rozmawial?

(oczywiscie zakladajac ze nie
ma mowy o zadnych targach i ukladach z takich rozmow wynikajacych).

Jesli uzyskali okreslone poparcie spoleczne, to pozostaje tylko
ubolewac, lecz nie mozna z tego powodu niszczyc idei prospolecznych
(budowa wodociagu w normalnym ujeciu tez jest taka, na ktorej dane
ugrupowanie nawet glosujac w radzie gminy czy powiatu nie korzysta;
tak samo JOW nie dziala dla siebie i po to, aby jego czlonkowie
potem sie gdzies dostali - co wbrew panu Zbijewskiemu znakomicie
kloci sie z _praktycznym_ pojeciem partii politycznej).

Jesli nie wezmie Pan tego pod uwage, bedzie Pan mial tylko znaczenie
marginalne i nadal bez wplywu na spoleczenstwo, nad ktorego
postepowaniem bedzie Pan mogl nadal _tylko_ ubolewac.

Tak wiec ja np. rozmawialbym o przykladowym wodociagu... Pan jak widze nie.

Neguje Pan takie posuniecia dzialaczy JOW tylko dlatego, ze neguje
Pan JOW. I wobec tego jest Panu bez roznicy "krytyka po calosci" czy
po czesci... I dlatego nie ma Pan racji.

Ciekawy jestem, co by Pan napisal odnosnie tego poparcia widzac mnie
np. wypowiadajacego sie tak samo _hipotetycznie_ na jakiejs liscie
dysk. o przekonaniach zblizonych do SLD? Czy tez by Pan krytykowal
ze popieram zauwazenie poparcia Borowskiego, "bo przeciez on jest be"?
A moglbym na takiej liscie takie poparcie poprzec. Bo (znow
hipotetycznie) sa tam liczne osoby, ktore Borowskiego odbieraja
pozytywnie, a niezaleznie od tego, uzyskanie ich poparcia dla JOW
byloby dla JOW wartosciowe. (jesliby to bylo tak samo jak w
przypadku SLD pozorne, to szybko wyszloby na jaw - bo klamstwo jest
przeciez wewnetrznie sprzeczne...;))

:)

> Nawet jakby gówno umiało mówić i ogłosiło że jest za
> JOWem to pewnie też by podali do wiadomości.

Niekoniecznie

Natomiast gdyby g. mialo niezerowe poparcie (zalozmy ze
niemarginalnie >2%, jak i niewiele wiekszy negatywny elektorat), to
tak. Bo to znaczy ze ktos zostal przez g. oszukany i go popiera;
warto by poparl JOW (zamiast g., to przeciez lepiej; czy tez nie?;)),
jesli tylko jest w stanie postulaty JOW rozwazyc.

:bPbP

> >A ze moze w ten sposob, po takim... 'poparciu', kilku
> >oszukanych fanatykow SLD w spoleczenstwie przekona sie do JOW - to
> >tylko sadze plus. I ciesze sie, ze podzialy, nie tylko w
> >spoleczenstwie mozna inaczej zarysowac,
> >w wielu juz sprawach, niz dawniej.

> Doprawdy? A jak obecnie owe podziały według Pana przebiegają?
> Według zwolenników i przeciwników JOWu? Bo u zwolenników JOWu
> to zdaje się JOW jest teraz najważniejsza podstawa oceny rzeczy,

'zdaje sie', dokladnie tak, 'zdaje sie' Panu

> wobec których wszystkie inne sprawy bledną.

JOW jest jedna z kilku najwazniejszych i fundamentalnych. Ale nikt rozsadny nie mowi,
ze jest absolutnie najwazniejsza.

> >I ze "prawica", "lewica" to obecnie pustoslowia.

> To w zasadzie zawsze tak było, nie tylko obecnie.
> Pana świat zmienia się zatem dość wolno.

A ja mam na mysli Polske, a Pan ciagle wszystko globalizuje...;/

Nie, w Polsce jeszcze nawet kilka lat temu podzial l/p byl o wiele
bardziej wyrazisty, wszechstronny i wobec tego bardzij uzasadniony, niz
obecnie.

> >Przykladem, najlepszym, moze byc stosunek ludzi
> >do "wstapienia" Polski do UE. Podzialy
> >niejednokrotnie przebiegaja w poprzek poprzednich...

> I czuje się Pan pewnie podbudowany patrząc jak to
> po sprzedaży Polski przybywa "nagle" tych co stają się

Gdzie przybywa? Ledwo mozna to zauwazyc...
I nie jestem tym podbudowany, to jest kpina.

Ale niepotrzebnie zmienil Pan watek; mialem na mysli szczegolnie
podzialy (nawet niejednokrotnie oficjalne) przed referendum.

> temu przeciwni. A nie przyszło Panu do głowy, że dla
> nich to najzwyczajniej jedynie próba uniknięcia

Myli sie Pan, na dlugo przed referendum bylo jasne, ze tu po nagle wielu
"slepym" "otworza" sie oczy.
Wrecz sie dziwie ze tak ich malo, spodziewalem sie ze wiecej bedzie
"bylismy za, a nawet przeciw"; ale moze jeszcze odczekuja, az
wakacje mina i wiecej wyborcow zorientuje sie ze zle glosowalo, i
wtedy wejda w odpowiedni ton...

> odpowiedzialności za to czego już dokonali. Przecież
> muszą myśleć o przyszłości, aby tacy jak Pan zechcieli
> na nich głosować.

Nie. Rownie dobrze ja moge Pana obrazic piszac ze tacy jak Pan. Pasuje?
:P

Natoiast na pewno tacy jak ci, z ktorymi nie chce Pan rozmawiac i
nie chce do nich dotrzec, bo skoro raz juz uwierzyli Borowskiemu to
nie znajduje Pan do nich drogi dojscia. I tacy znow byc moze
zaglosuja jak nie trzeba, a Pan bedzie wspolwinny straconej kolejnej
szansy na zmiane biegu rzeczy (przynajmniej czesciowa zmiane
pozytywna; to sie tyczy jakichkolwiek dzialan, niekoniecznie JOW).

> Niestety, ale postawy liczą się gdy są na czasie, a nie

nie dla wszystkich. Dla nas tutaj moze tak, ale widac ze dla
oszukanego/zagubionego spoleczenstwa nie.

> gdy są jedynie pustymi deklaracjami szczególnie po fakcie.
> Takich "nawróconych katolików" po okresie komunizmu
> było w sferach rządzących wielu.

I niemala czesc spoleczenstwa udalo im sie oszukac.

> A w "poprzek" to Panu

Po co miesza Pan watki i zagadnienia?

> mózg stanie jak zobaczy Pan ich dalszą "tfurczość" i

A obrazliwy jest Pan ciagle...
nie stanie, widze ja na biezaco. Uwaza sie Pan za jedynego,
oswieconego? :P

> przejrzy dalsze kształtowanie się owych podziałów.
> Generalnie ich pozorna metamorfoza odbywa się zawsze
> w kierunku w którym ogłupione przez media społeczeństwo
> skłonne będzie głosować.

Dziwi sie Pan? czy tylko stwierdza oczywiste fakty? mam nadzieje

Tyle ze Pan wlasnie absolutnie nie znajduje drogi dojscia do
spolecznstwa, a tylko dywaguje w szacownym gronie.
Nie znajduje Pan drogi dojscia aby sie w to wpiac i chocby troche
zastopowac (!) lub chocby odrobine zmienic kierunek. I bedzie Pan
odpowiedzialny za to ze sie przygladal i marudzil, podczas gdy
rzesze jak byly wprowadzone w blad, tak pozostana.

Nawet jesli uwaza Pan ze JOW jest zlym wyjsciem, to nie sadzi Pan ze
chocby same rozwazania nt. JOW powoduja, ze przecietny obywatel
zaczyna wiecej _myslec_ o sytuacji, a to juz polowa sukcesu?
(Jesli zobaczy ze JOW klamie, to sam sie o tym przekona myslac, juz
niech Pan sie o to nie boi...;))

Obecnie najwiekszym problemem jest to ze spoleczenstwo _nie mysli_
ws. polityki i ws. polityczno-gospodarczo-spolecznych, a prawie
wylacznie pozwala sie slepo prowadzic
- nie zgadza sie Pan z tym?

> Generalnie ich pozorna metamorfoza odbywa się zawsze
> w kierunku w którym ogłupione przez media społeczeństwo
> skłonne będzie głosować.
> To jest w zasadzie cała tajemnica
> na której w obecnych warunkach opiera się działanie JOWu.

Myli sie Pan. Ruch dziala od lat kilkunastu i dzialal pomimo, ze
warunki byly inne, i pomimo ze dzialanie to nie przynosilo wowczas
takich efektow (byly inne _pozornie_ - bo wiemy jak to sie
skonczylo - dajace wiecej nadziei kierunki dzialan), nie
metamorfizowal wbrew swoim zasadom (jak i teraz ich nie lamie). Ale
Pan nie chce o tym wiedziec. :>

> >Swiat sie zmienia.

> To prawda. Tylko idee JOWu są wiecznie młode. :-)

Nie sadze. ZTCW rownie stare jak i idee wiekszosci obecnie
obowiazujacych systemow...
;-)

> >A to zawsze wymaga wiecej pomyslenia, nizby wszystko bylo
> >dokladnie tak samo, niezmienne i przecietny obywatel moglby dzialac
> >jak maszyna. To zawsze jakis pozytyw.

> Oczywiście. Przecież dzięki temu można ludzi kołować. :-)

Kiedy mysla? Raczej kiedy nie mysla.

Przeczy Pan sam sobie.

[...]
> >A ze sie czasem przydaje - tym bardziej.

> Oj przydają się te "zmiany", przydają. A najbardziej
> to do robienia ludziom wody z mózgu. No bo niby zmiany
> są, bądź mają być, a tak naprawdę to wcale ich nie ma,
> a przynajmniej nie tam gdzie my najbardziej byśmy je
> chcieli widzieć. Jednym słowem to taki nigdy nie
> kończący się teatrzyk przed oczami wołającego o chleb i
> pracę ludu, aby chociaż jeszcze przez chwilę odwrócić

To niech Pan da ten chleb i ta prace, jesli Pan potrafi.

Albo przynajmniej zaproponuje cos konkretnego, aby sie ona
przynajmniej czesciowo znalazla gdzie indziej. A nie tylko zrzedzi
i neguje. I bezuzytecznie komentuje.

> jego uwagą od interesujących go "przyziemnych" spraw.
> Teatrzyk który ma tak ukierunkowywać reakcje owego ludu,
> że wszelkie rzeczywiste zmiany to jedynie te pożądane
> przez aktorów i jego twórców.

Wolalby Pan aby dzialacze (jacykolwiek) dzialali, do tego
charytatywnie (jak to sie obecnie odbywa) tak, aby nie bylo
tego efektow?
A czy moze wowczas mialby Pan okaze do krytyki "bo marnuja swoj czas i
prace ktora mogliby przeznaczyc dla Polski"? nie? (jesli nie, to
uwazam blad; bo robiliby tylko zamieszanie).
Niech Pan wreszcie napisze, co w zasadzie konkretnie Pan proponuje.
Najlepiej aby wszyscy realizowali dokladnie kierunek dzialan, ktora
Pan wyznaczyl, i wtedy by bylo OK, tak?
Na tym wlasnie polega przegrana Pana koncepcji - kazdy chce byc tym
jedynym fuhrerem, a jesli nie, to na cala reszte trzeba rzucic
klatwe. Tragiczne... Lecz wiele razy juz cwiczone.

> >Tak samo,
> >jak wspominany "list >>autorytetow<<"... - choc raz sie udalo zmusic
> >lobuzow, aby sie przylaczyli do pozytywnej inicjatywy

> A toście łobuzów "zmusili", nie ma co.
> Choć raz w swoim życiu zrobili coś "pozytywnego". :-)
> Wy to macie "łeb" w tym "bezpartyjnym" ROJOWie ...

prosze o przyblizenie skrotu, abysmy mogli sobie kpic obustronnie.
;]

> Wyjść z podziwu nie mogę. Taki typowo jak na prawdziwych
> woJOWników przystało - klapki na oczy, jeden kierunek,
> i byleby do przodu. Jednym słowem taki iście JOWowski.

Pan jest gotow aby ludzie chocby z pragnienia umarli, byleby nie
dopuscic do budowy wodociagu, jesli komunisci tez popra jego budowe.

Przypomne Panu, ze rzecony 'list' w marcu/kwietniu podpisala rzesza
roznych osob, wsrod ktorych jest cala masa nie dzialajacych
politycznie, jak i majacych jak widac niejednokrotnie mgliste
pojecie o polityce, rozmaitych ludzi nauki/sztuki chocby, o ktorych slychac
tylko przy okazji reaclji naukowych, czesto popierajacych
nieboszczke UW, bo to przeciez "yntelygencja"; to dobrze czy zle ze
sie przynajmniej raz udalo ich chocby czesciowo wyrwac z objec
nieboszczki? he?

> >(pomimo ze
> >znakomita wiekszosc z nich kreci nosem, ze w sumie to nic, i dalej
> >juz JOW poprzez nie chce; tak jak i Pan nie chce poprzec ;-)). Nie zgadza
> >sie? byc moze. Ale tak jest.
> >:-)

> No, no. Ja tak jak owa "znakomita większość",
> której wszakże głosu w tym temacie do tej pory
> nie zauważyłem. Pewnie się "słusznie" wstydzą

Wlasnie, Pan tez nie zauwazyl aby dalej byli tak sklonni do
popierania JOW.
To juz Pan ich lubi, czy jeszcze nie? sadze juz Pan powinien, bo o
JOWie duzo nie mowia...;/

> takich poglądów. Też będę musiał się zmienić ... :-)
[...]
> A zwłoką w dyskusji proszę się nie przejmować.
> Dyskusja poczeka, ważne że nam się teraz nie nudzi. :-)

'Dyskusja'?
Ja mialem na mysli glownie odpowiedz na to co na OrdWyb (tutaj juz
duzo bylo powiedziane, choc tez nie wszystko)... a tam
(http://groups.yahoo.com/group/ordwyb >> oraz messages; gdyby ktos
wczesniej adres przeoczyl ;))) przeciez nie ma prawie komu dyskutowac. Wiec
niestety bede musial sie na razie zastanowic, kiedy sie tym
zajme i znajde czas, bo np. Pan przeciez moje zdanie akurat juz zna,
to obecnie - po co...;(

;)

pozdrawiam
Michal


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl