From: Mariusz Prokopczyk mapro@f...
To: naszapolska@y...
Date: Sun Aug 3, 2003 11:30 am
Subject: Re:[OrdWyb] Stanisław Michalkiewicz - O potrzebie
ekstremizmu (cz.2 - Założenia czy skutki?)

Jeden z czytelników zwrócił mi uwagę że w poprzednim
tekscie regularnie przekręcam nazwisko p.Michalkiewicza,
za co oczywiście bardzo przepraszam tak czytelników jak
i samego autora omawianego tekstu. Tak to już bywa że
jak ślepy czegoś nie dowidzi to sobie dopowie.
Najwyraźniej naywisko "Michałkiewicz" mi bardziej pasowało
sądząc że literka "l" jest tam jedynie z powodu nie używania
polskich liter. :-)

Poniżej kontynuacja mojego komentarza do wymienionego
w tytule artykułu, tym razem jednak do części bardziej
istotnej już dla tematu ordynacji wyborczej.

> Mniejsza już jednak o upodobania tego polityka, bo znacznie ważniejsze
> są przyjęte w projekcie PiS milczące założenia. Na przykład w
> uregulowaniu mechanizmu finansowania przez kandydata własnej kampanii
> takim milczącym założeniem było, że każdy musi mieć konto bankowe. Jeśli
> nie ma, musi je sobie założyć albo korzystać z cudzego. No dobrze, ale
> na jakiej podstawie prawnej oparty jest przymus zawierania umów z
> bankami jako warunek legalnego kandydowania do Sejmu czy Senatu?
> Konstytucja takiego warunku nigdzie nie stawia, więc wygląda on na
> niekonstytucyjny. [...]

W powyższym fragmencie jest bardzo ważne dla naszej
dalszej dyskusji spostrzeżenie, a mianowicie że
w szeregu przepisach czy rozwiązaniach (w programach
komputerowych niestety również) istnieją często tzw.
milczące założenia, tj. założenia wynikające z procedur
owych przepisów, które zakładają istnienie pewnych
sytuacji czy warunków, ale o których potrzebie owe
przepisy faktycznie nigdzie nic nie wspominają, tj.
ani we wstępnych wymaganiach, ani w samym tekscie
poprzedzającym daną procedurę czy przepis.
Ponieważ takich warunków można się tylko domyślać
z tekstu stąd i nazwa "milczące założenie".

O ile w przypadku programu do komputera takie
niedopatrzenie może spowodować jego krach, to
w przypadku przepisów prawnych stają się one
mało czytelne dla użytkownika i wymagają dobrej
znajomości prawa i krytycznego podejścia do ich
treści aby się móc w nich w pełni rozeznać. Jednym
słowem tak skonstruowane przepisy są jakby rodzajem
rebusa. Dla laika łatwo mogą one stać się pułapką,
szczególnie gdy dowiaduje się on o takich
przemilczanych wymaganiach w ostatniej chwili
bądź już po czasie.

I tak z podanego przez p.Michalkiewicza przykładu
dość jasno wynika że aby wpłacić komuś pieniądze
na konto potrzebne jest oczywiście owe konto. Ale
przepisy potrafią być o wiele bardziej skomplikowane
i ukrywać w sobie dodatkowe i nie zawsze łatwe do
odkrycia wymagania, o czym więcej już dalej.

Gdzie p.Michalkiewicz zdaje się popełniać błąd w tym
swoim przykładzie (choć nie wiem czy nie jest on celowy)
to w uproszczeniu że skoro nasza Konstytucja takiego
warunku nie stawia, to zatem wymóg jest niekonstytucyjny.
Warto bowiem sobie zdać sprawę, o czym p.Michalkiewicz
jako autor własnej wersji przepisów konstytucyjnych
powinien dobrze wiedzieć, że konstytucja z reguły określa
jedynie pewne warunki ogólne, często nakreśla jedynie
tzw.ramy czy ducha przepisu, czyli intencje którymi
należy się kierować przy ustalaniu precyzujących je
przepisów dodatkowych czy szczegółowych. Owe przepisy
dodatkowe można zatem uznać za niekonstytucyjne dopiero
wówczas, gdy stoją one w sprzeczności z tymi istniejącymi
już w konstytucji bądź łamią wymagania czy owe intencje
nakreślone w tejże, nie zaś gdy je jedynie rozwijają
czy precyzują. A że często nie są te sprawy łatwe do
rozwiązania dowodem może być potrzeba utworzenia Trybunału
Konstytucyjnego, który by o takich sprawach decydował.

Wracając do owego przykładu więc:
Czy obowiązek posiadania konta bankowego przez kandydata
lub osobę wybraną do parlamentu jest zatem pogwałceniem
praw konstytucji? Przypuszczam, że gdyby wymagania takie
wprowadzały poważne przeszkody bądź wprost uniemożliwiałyby
komuś kandydowanie, to za takie pogwałcenie możnaby je
było uznać, ale w istniejących obecnie warunkach taką
poważną przeszkodą raczej nie są. Nie zmniejsza to oczywiście
użyteczności przytoczonego przykładu w wytłumaczeniu sobie
zasady obowiązkowego spełniania nowo ustanawianych przepisów
z przepisami konstytucji.

> Takim milczącym założeniem jest bowiem to, że w okręgach
> jednomandatowych liczyć się będą wyłącznie kandydaci wysunięci przez
> partie polityczne, które wystawiają listy wojewódzkie w okręgach
> wielomandatowych. Wynika to z art. 133 ust. 1 projektu, według którego w
> podziale mandatów uczestniczą wyłącznie komitety wyborcze, których listy
> wojewódzkie otrzymały co najmniej 5 proc. ważnie oddanych głosów w skali
> kraju. Oznacza to, że komitet wyborczy, który chciałby przeprowadzić
> wybór posła jedynie w swoim okręgu jednomandatowym, nie ma żadnych szans
> na dopuszczenie do podziału mandatów, nawet gdyby kandydat w tym okręgu
> zdobył 100 proc. głosów. [...]

Pomijając jak najbardziej trafną według mnie ocenę
nowej propozycji ordynacji PiSu, z jedną rzeczą nie
bardzo bym się zgodził, a mianowicie że wspomniany 5%
wymóg głosów w skali kraju jest "milczącym założeniem".
Jakkolwiek tą sprawę można czasem tak interpretować,
o czym więcej poniżej, dla mnie ów wymóg bezpośrednio
nie zakłada niczego, lecz raczej jego skutkiem są
określone konsekwencje. W tym wypadku rezultatem
takiego przepisu jest eliminacja słabych w skali kraju
bądź lokalnych partii oraz osób indywidualnych z Sejmu.
Dlaczego ta różnica między "milczącym założeniem" a
"milczącym skutkiem" sądzę że jest istotna staram się
wytłumaczyć poniżej.

W informatyce prócz pojęcia "milczącego założenia"
istnieje też pojęcie "efektu ubocznego". W taki sposób
określa się zjawisko jak jakiś proces zmienia istniejący
stan rzeczy przy braku wyraźnego stwierdzenia określającego
że celem tego procesu jest owa zmiana. Konsekwencje oczywiście
takiego zachowania mogą być dla programu fatalne, gdy z owej
zmiany piszący program czy go modifikujący nie zdaje sobie
sprawy. Przepisy prawne podobnie jak i kod programu zawsze
powodują pewne konsekwencje czy stawiają wymogi w zachowaniu.
Niestety owe konsekwencje cząsto są o wiele większe niż to
deklaruje sam przepis, bądź na pierwszy rzut oka mogłoby
wynikać z owego przepisu. Jakie to są konsekwencje, często
trudno dla przeciętnego śmiertelnika jest zauważyć. Owe
niepisane konsekwencje są więc niejako również milczące,
a zatem godne nazwy "milczącego skutku". Idealnie byłoby
zatem gdyby każde przepisy (również te zgłaszane pod głosowanie
w parlamencie) musiały posiadać obowiązkowy komentarz
wyszczególniający owe milczące założenia i skutki (konsekwencje),
bo to pozwolałoby czatającemu, a więc i parlamentarnym
reprezentantom lepiej rozumieć ich działanie, a więc i
ocenić przydatność i potrzebę bądź zbędność danego prawa.
Taki komentarz uzmysławiałyby im i ewentualnie ich modifikatorom
na jakie sprawy należy zwrócić uwagę usuwając bądź zmieniając
dane przepisy. Taki komentarz pozwoliłby też łatwiej dostrzec
luki w obowiązujących przepisach, tj. takie przepisy które
nieprecyzują jak należy postępować we wszystkich przypadkach,
zostawiając zatem wolne pole do spekulacji, co się wcale
nierzadko zdarza.

Ale wróćmy do znalezienia różnicy między "milczącym
założeniem" a "milczącym skutkiem". Dlaczego czasem
znalezienie tej różnicy jest trudne? Bowiem w niektórych
przypadkach ze skutku da się wyprowadzić założenie.
Ma to szczególnie miejsce w przypadku równoważności,
ale nie koniecznie, jak chociażby w tym przykładzie
o 5% barierze zaporowej. Otóż skutkiem (!) tej bariery
jest zabranie prawa bycia wybranym wszystkim kandydatom
indywidualnym jak i tym których partie nie uzyskały owe
wymagane progowy procent głosów. Ponieważ wybór osób
indywidualnych jak i tych z partii startujących w mniej
niż 3 okręgach nie jest nawet teoretyczną możliwością
(tak ze względu na obowiązek list jak i niemożliwość
przekroczenia wymaganego progu), a celem kandydowania
jest bycie wybranym a nie sam fakt kandydowania, przedto
możemy śmiało powiedzić że ta klauzula milcząco zakłada
zakaz udziału w wyborach osób indywidualnych i partii
o zakresie mniejszym od 3 okręgów. Oczywiście tak
sformułowane "milczące założenie" jest rezultatem dedukcji
wypływającej z efektu tej klauzuli i zdrowego rozsądku.
Efekt owej klauzuli jest jednak szerszy niż wydedukowanego
przez nas "milczącego założenia". Losów kandydatów partyjnych
partii które wystawiają swoich kandydatów w wielu okręgach
w ten sposób jednak przepowiedzieć się nie da, co nie znaczy
że nie odczują one na sobie skutku owej klauzuli.

Wprawdzie między założeniem i skutkiem dość często istnieje
dylemat tzw. jajka i kury, tzn. które z nich jest pierwsze,
co jest skutkiem a co przyczyną, to jednak rzadko tylko
stwarza to trudny do rozwiązania problem.

Dlaczego o tym w ogóle tyle piszę? Bo przepisy JOWu jak
każde inne nie są tu wyjątkiem i powoduję bardzo istotne
"milczące skutki" których zrozumienie może otworzyć oczy
każdego, tj. nie tylko zafascynowanych takim rozwiązaniem.
Do wyłapania więc owych "milczących skutków" tak JOWu jak
i innych rozwiązań warto jest się przyłożyć. Ale o tym i
o innych sprawach poruszonych w liście już innym razem.

pozdrawiam

Mariusz Prokopczyk


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl