From: Mariusz Prokopczyk mapro@k...
To: Nasza Polska naszapolska@y...
Date: Fri Oct 31, 2003 2:38 pm
Subject: Krajski, elity i JOW (2)

Zgodnie z obietnicą przedstawiam poniżej drugą
część moich refleksji jakie nasunęły mi się przy
czytaniu wypowiedzi Stanisława Krajskiego.
Wspominałem wcześniej, że jest ta jego wypowiedź
dla mnie w pewnym sensie odkrywcza, co na pierwszy
rzut oka wydawać się może nawet przesadą, bowiem
sposób przedstawienia przez niego problemu jest
tak jasny i klarowny że wprost oczywisty, a
w oczywistych rzeczach trudno czasem doszukać się
odkrywczości. Jej odkrywczość dla mnie polega jednak
na fakcie, że wskazuje on na pewną cechę naszego
społeczeństwa z której należy wnioskować, że system
wyborczy JOW jest dla naszego kraju wyjątkowo
nieodpowiedni. Tej właśnie cechy wcześniej nie
brałem pod uwagę przy rozważaniach o JOWie.
Ale więcej o tym już dalej.

Polska scena polityczna w ocenie Krajskiego
-------------------------------------------

Najpierw więc ów krótki ale istotny cytat z wypowiedzi
Stanisława Krajskiego, który moim zdaniem ma bardzo
silny związek z oceną przydatności systemu JOW
w naszych warunkach:

-----------------------------------------------------
"Polacy posiadają pewną cechę. Nie cierpią jednolitej
karnej organizacji i nie tylko źle się w takich
organizacjach czują, ale również kiepsko w nich
funkcjonują. To wydaje się być pewnym faktem, który
należy brać pod uwagę w praktyce. W dzisiejszych
czasach tak jak we wszystkich tych czasach, gdy wróg
był wśród nas, paraliżował Polaków, skłócał ich,
wszędzie umieszczał swoich ludzi i agentów takie duże,
jednolite, karne organizacje mogą łatwo zostać
sparaliżowane, rozbite, spatologizowane, skierowane
w sposób niezauważany do realizacji celów sprzecznych
z polską racją stanu itp.

Tak więc tak polski charakter jak i wymogi bieżącej
sytuacji skłaniają do tworzenia wielu małych oddolnych
grup, wspólnot, ruchów, stowarzyszeń i innych organizacji,
które łącząc się w luźne organizacyjnie konfederacje
mogłyby realizować w sposób skuteczny ogólnonarodowe cele.
Tym co ma je łączyć nie powinna być struktura organizacji,
statut, regulamin, formalne wskazania prawa tylko idea,
program, Bóg i Polska - wspólny duch, umysł, sumienie i
serce. Ta działalność nie może być okazją do realizacji
osobistych korzyści, do wywyższania się, zdobywania
jakiejś władzy, prestiżu czy majątku. Ma to być działalność
szlachetna, a więc, między innymi, wspaniałomyślna i
bezinteresowna."
-----------------------------------------------------

Dla osób które nie zgadzają się z tą charakterystyką
polskiego środowiska politycznego dalsza moja dyskusja
tego tematu przynajmniej miejscami nie będzie miała
większego sensu, ale ponieważ nawet jeden ze zwolenników
JOWu wyraził tu swoje uznanie dla tej pracy Stanisława
Krajskiego i polecił go uwadze również i przeciwnikom
tego systemu takim jak ja, więc zakładam że rozumienie
powyższego fragmentu wypowiedzi jest dość powszechne i
dla obu stanowisk jednoznaczne. Ale aby nie krążyć
dłużej wokół celu, przechodzę do konkretów.

Polski indywidualizm a JOW
--------------------------

Jeżeli nasz polski indywidualizm utrudnia nam utworzenie
jakiegoś jednolitego, zwartego frontu i rozbija nas na
drobne grupy, zatem logicznym wydaje się że nasza siła i
funkcjonowanie w tych drobnych grupach leży w umiejętności
podjęcia współpracy między tymi grupami bez usiłowania
wtłoczenia kogokolwiek z nich w ramy jakieś dużej struktury,
podporządkowywującej sobie inne grupy i organizacje.

Czym natomiast jest JOW? Systemem który ze swojej natury
faworyzuje dwie duże partie czyli stwarza takie właśnie
warunki konkurencji, w których mamy największe problemy
z egzystencją, która oparta jest niejako na obcych nam
zachowaniach, no bo skoro trudno nam jest utworzyć silne
ugrupowanie to niewątpliwie nasze szanse na stworzenie
jednej z dwóch takich partii są minimalne. Najwieksze
prawdopodobieństwo ich stworzenia mają ci którzy kierują
się własnymi interesami, rozumieją doskonale mechanizmy
manipulowania społeczeństwem i dysponują do tego celu
wszelkimi środkami jak finanse, media i układy.

Jednym z ulubionych tricków propagandzistów JOWu jest
wmawianie naiwnym że JOW jest skierowany przeciw partiom
czy partyjniactwu. Na "dowód" tego powołują się oni na fakt
że w wyborach na wójtów, burmistrzów i prezydentów wygrało
ileś tam procent osób bezpartyjnych. Nikt z nich oczywiście
na wszelki wypadek nie usiłuje ludziom uświadomić, że między
wyborami na pojedyncze, niezależne stanowisko, a wyborami
do parlamentu jest co najmniej taka różnica jak 1 do 460.
Prof. Przystawa, główny aktor tego teatru o szumnej nazwie
"poseł z każdego powiatu" swojego czasu na zwróconą uwagę
p.Zbijewskiego że "każdy kto mówi o polityce bez partii
mówi nieprawdę", zapewnił że nie słyszał aby ktoś z ich
ruchu twierdził, że JOW zmierza do polityki bez partii.
Może i nie słyszał, ale niemalże w każdym artykule ROJOWu
można zobaczyć ciągle powtarzający się termin antypartyjności
odmieniany przez wszystkie przypadki a sugerujący, że JOW
to właśnie jest antypartyjny system wyborczy. Tymczasem
nic bardziej błędnego, bowiem JOW pozwala prawie całkowicie
zagarnąć władzę partiom, tyle że dwóm największym. Owe dwie
nawiększe partie mogą być z kolei łatwo kontrolowane z jednego
źródła przy pomocy mediów i manipulacji warunków rynkowych,
co niewątpliwie ma miejsce właśnie na Zachodzie.

Dlaczego dają się ogłupić?
--------------------------

Nasuwa się zatem pytanie że skoro JOW wykazuje tak
prosty negatywny mechanizm jak w moim twierdzeniu
powyżej, to skąd się zatem bierze tyle osób niejako
ślepo popierających ten ruch?

Prócz wspomnianej antypartyjności jest co najmniej
kilka powodów które można by tu wymienić. Pierwszy
to propaganda sukcesu który JOW rzekomo przynosi
państwom które go u siebie stosują. Jest ona nie
mniej nadużywana przez propagatorów JOWu niż owa
antypartyjność. Ludzie z reguły chcą być częścią
sukcesu, tyle że niewielu z nich zdaje się pojmować
jakie i jak złożone elementy składają się na końcowy
rezultat tego sukcesu Zachodu. Promowanie więc, że
to JOW jest niby tego sukcesu przyczyną, jest kolejną
oszukańczą metodą obliczoną na tą niepewność odbiorcy,
jest w sumie kolejną próbą złapania zwolenników na dość
prostą przynętę. Niestety nikt z tych Panów nie tylko
nigdy nie przytoczył żadnych poważnych argumentów
na tą ich teorię sukcesu JOWu, lecz zdają się
kompletnie ignorować fakty temu przeczące, jak
np. że Zachód miał owe "sukcesy" jak nikt o JOWie
tam jeszcze nie słyszał, że Japonia przez wiele lat
nie miała JOWu i mówiąc prawdę znacznie lepiej
egzystowała bez niego. Podobnych przykładów można
by przytaczać wiele, więc ten temat według mnie
nie jest nawet wart obecnie dyskusji.

Kolejny ważny czynnik to nierozumienie mechanizmów
działania JOWu przez wielu popierających go. Wielu się
bowiem wydaje że jak osoba bezpartyjna będzie mogła
zgłosić siebie jako kandydata i on będzie mógł na
niego głosować to niczego mu więcej już nie potrzeba,
to tak jakby niemalże bramy raju otwarły się przed nim.
Takie przekonanie leży u podstaw rzekomej antypartyjności
JOWu - famy wcześniej wspomnianej, a cierpliwie kreowanej
przez propagandzistów JOW. Tymczasem "tajemnicą" całego
tricku jest to, że to jest zupełnie nieważne na kogo
pojedyncza osoba głosować może(!), istotne jest na
kogo będzie(!) głosować większość, bo w zasadach jakie
narzuca JOW _TYLKO_ owa większość się liczy. A owa
większość czyli statystyczna osoba głosować nie będzie
na "naszego" nawet i najwspanialszego bohatera, jeżeli
zdawać sobie będzie sprawę że na wygranie nie ma ona
wielkich szans, tylko po pierwsze na tego do kogo go
medialna propaganda przekona, a po drugie wiedząc że
w zasadzie tylko dwóch kandydatów z głównych partii
bądzie się liczyć w tym wyścigu, będzie preferowała
oddać swój głos na tego który wydaje mu się że będzie
lepszym z owych dwóch, niejako mniejszym dla jego
interesu zagrożeniem. Głosując bowiem na kogokolwiek
innego poza tą dwójką, nawet gdyby wydawał jej się
najlepszym, może być pewna że skutek tak oddanego głosu
będzie w zasadzie taki sam jakby swój głos wyrzuciła
do kosza na śmieci. Takie są realia i takie właściwości
ma ta "cudowna" magia wyborów w systemie JOW. Są one
niemalże w 100% przewidywalne, czym działacze JOW
w swoich pochwalnych pieniach są wprost zachwyceni.

No i w końcu ostatni argument z arsenału propagandy JOWu
o jakim chciałbym teraz wspomnieć to obietnica zmian jakie
owa ordynacji niby przyniesie, która bazuje na ogólnym
odczuciu o potrzebie takich zmian i bardzo negatywnej
ocenie aktualnej sytuacji w kraju. Powiedziałbym że jest
to najbardziej desperacki argument bowiem przytaczają go
z reguły już tylko ci zwolennicy którzy właściwie żadnego
innego pozytywnego argumentu na JOW przytoczyć nie potrafią.
Nikt nie mówi dokładnie jakie to będą zmiany, ale skoro będą
to nadzieję należy mieć że na lepsze bo przecież gorzej
według nich to już być nie może. To niewątpliwie więc muszą
być optymiści, bo inaczej trudno mi wytłumaczyć ich płonne
nadzieje. :-)

Tych legend tworzonych o JOWie można w pracach jej
liderów znaleć dość sporo, ale tymczasem ograniczę
się do tych powyżej, jako że temat bez wątpliwości
należy do bardziej intrygujących i wartych głębszych
przemyśleń.

Konsekwencje polskiego indywidualizmu
-------------------------------------

Jak to słusznie zauważa Stanisław Krajski, ten nasz rodzaj
indywidualności w zachowaniu i brak zaufania do organów
starających się nas sobie podporządkować, a więc i partiom
również, może wynikać z naszego nawyku opozycji do zaborcy.
O ile niewątpliwie utrudnia on opanowanie nas przez obce
siły, to jednocześnie nie jest ułatwieniem dla nas samych
w dogadywaniu się między sobą. Ruch JOWu jest właściwie
doskonałym tego przykładem, gdzie trudno jest kogokolwiek
zagonić do otwartej dyskusji, a mimo wszystko wszyscy
preferują mianować się patriotycznymi Polakami. Można
wprost mieć wrażenie, że tych odmian Polaków jest prawie
tyle ile różnic w poglądach. Zawsze bowiem jest duże
prawdopodobieństwo że ktoś, słusznie czy nie, zacznie
podejrzewać innego o zdradę, prywatę czy inne bezeceństwa,
które nawet przy najlepszych intencjach utrudniają, jeżeli
wprost nie uniemożliwiają skuteczne działanie.

Rozwiązanie tego problemu leży jednak nie w przymusie
obdarzenia zaufaniem tylko jednej czy dwóch ugrupowań
politycznych - do narzucenia czego zmierza JOW - lecz
w definiowaniu bardziej szczegółowych problemów i
rozwiązań, i pozwoleniu każdej z istniejących grup
opowiedzieć się na forum parlamentarnym za lub przeciw
określonemu rozwiązaniu, a wyborcy w określeniu która
z grup najpełniej oddaje jego poglądy. Jednym słowem
podział polityczny w parlamencie winien według mnie
odzwierciedlać odpowiednie podziały w społeczeństwie.

Ale czy taki rozdrobniony parlament jest pozytywnym
dla Państwa zjawiskiem? I tak i nie - to zależy od
tego jaką sytuację mamy na myśli. Napewno jest
rozwiązaniem najtrudniejszym do kontroli i sterowania,
przez jakiekolwiek grupy mające przywilej kontroli
mediów czy rynku (np. finasjera, masoneria, globalizm,
syjonizm). A to dlatego że przekazanie skomplikowanego
obrazu w sposób łatwo docierający i przekonywujący ich
odbiorcę jest zawsze trudniejsze i łatwiej o jego
storpedowanie przez najmniejszą nawet opozycję.
W przypadku JOWu obraz polityczny jest niemalże tak
prosty i łatwy do manipulacji dla grupy kontrolującej
media, że właściwie bliski pisaniu bajek dla dzieci.

Co jest największym zagrożeniem w sytuacji rozbicia
politycznego, to łatwość "kreciej roboty" jaką mogą
uprawiać opanowane przez wroga media, np. poprzez
stwarzanie obrazu kłótni i chaosu, utrudnianie czy
torpedowanie osiągnięcia porozumienia przez różne
ugrupowania, prowokacje czy wyolbrzymianie różnic,
stwarzanie atmosfery nieporządku i korupcji, a to
w celu wytworzenia w odbiorcy potrzeby przejęcia
przez kogoś władzy silną ręką. Bowiem sam fakt
różnorodności poglądów rodzi łatwą pożywkę do
zaistnienia różnic które wymagają szczerej współpracy
jeżeli się chce je przezwyciężyć i osiągnąć porozumienie.
Owo porozumienie jednak nie osiąga się na drodze
przymusowego podporządkowywania się silniejszemu
tylko dlatego że taką ordynację zamarzyli sobie
diałacze ROJOWu.

W takiej sytuacji dwa wnioski cisną się na usta.

1. Sugerowane przez działaczy JOW rozwiązanie ogranicza
efektywne prawo wyborcze wyborcy. Jeżeli bowiem
zgodzimy się że obecne prawo wyborcze efektywnie
uniemożliwia kandydowania w wyborach ludziom
bezpartyjnym, to używając podobnych analogii
system JOW ogranicza wyborcę do wybieranie przez
niego partii tzw. "mniejszego zła", jeżeli chce
aby jego głos się w ogóle liczył. W przeciwieństwie
do tej sytuacji ordynacja proporcjonalna, zwłaszcza
gdy nie jest ograniczana sztucznymi progami, daje
nam realną możliwość wybrania takiego przedstawiciela,
który będzie reprezentował nasz interes, a nie
takiego, który będzie nam najmniej szkodził.

2. Biorąc pod uwagę że JOW efektywnie ogranicza
partie do dwóch najsilniejszych graczy, i w oparciu
o bardzo istotną i trafną charakterystykę naszych
politycznych środowisk Stanisława Krajskiego należy
zadać sobie pytanie: dlaczego działacze JOWu dążą do
wprowadzenia u nas systemu w którym ze względu
na nasze predyspozycje mamy najmniejsze szanse
powodzenia?

pozdrawiam

Mariusz Prokopczyk

PS. Specjalne podziękowanie chciałbym wyrazić tu
dla Pana Bogusława Zbijewskiego, który mimo nawału
swoich zajęć bezinteresownie dokonał jego korekty.
Tak więc jeżeli jest on jaśniejszy czy posiada
mniej błędów od moich poprzednich tekstów
niechybnie jego to właśnie zasługa.


Kolejna wypowiedź

Poprzednia wypowiedź

Powrót do spisu treści


Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
http://www.RuchNarodowy.pl
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl