Mariusz Urban


Nie zaakceptujemy systemu
1


Zastrzeżenia nasze wynikają: ze względów ideowych, czyli z tego, że obecny system jest kontynuacją prawną i faktyczną systemu komunistycznego; ze względów praktycznych, czyli negatywnej oceny warunków, na jakich odbywają się obecne wybory; oraz z założenia teoretycznego, czyli nie uznawania kryteriów statystycznych w kształtowaniu systemu wartości, rozwiązań programowych i struktur politycznych.

Ze względu na wzajemne uzależnienie elity rządzącej i "opozycyjnej" oraz ich siłę materialną, w końcu lat osiemdziesiątych naród nie posiadał możliwości wyrażenia swojej woli i jej wyegzekwowania. Genezą obecnego układu jest tak zwana zmowa w Magdalence poprzedzająca ustalenia "okrągłego stołu" (luty-kwiecień 1989 r.), gdzie określono warunki przejęcia władzy przez układ solidarnościowy, który miał być uznany za pozytywny wobec negatywnego jakim był układ komunistyczny. Porozumienia te nie zostały jednak zaakceptowane przez większość społeczeństwa, na czym tak bardzo zależało twórcom tej manipulacji. Pomimo nacisków propagandowych prawie wszystkich sił politycznych i władz kościelnych społeczeństwo bojkotowało tak zwane wolne wybory. Porażką były zwłaszcza "pierwsze wolne wybory parlamentarne" w październiku 1991 r., w których udział wzięło jedynie 43% uprawnionych do głosowania (w pierwszych "wolnych" wyborach samorządowych w maju 1990 r. udział wzięło 42% ogółu uprawnionych). Obecny prezydent został wybrany w listopadzie 1990 r. głosami 39% uprawnionych do głosowania. Prezydent został zaprzysiężony na stalinowską konstytucję z 1952 r. (z późniejszymi zmianami), a wszystkie przeobrażenia w RP dokonywano w oparciu o ustawodawstwo PRL.

Rząd emigracyjny w Londynie zrzekł się władzy na rzecz rządu warszawskiego, a zatem konstytucja z 1935 r. straciła moc prawną. Była to tak zwana konstytucja kwietniowa, uchwalona z naruszeniem prawa, w której zmieniono formułę państwa narodowego na obywatelskie. Znamienne jest to, że obóz piłsudczykowski w maju 1926 r. z poparciem całej lewicy, łącznie z komunistami, przejął władzę w drodze zamachu, a w grudniu 1990 r. bezwarunkowo zrzekł się "legalizmu" na rzecz władz formalnie kontynuujących rządy komunistyczne.

Poruszamy tutaj kwestię podziału prawica - lewica. Prawica i lewica to synonimy pozytywu i negatywu. Jednak jest to schemat nie wystarczający do opisu istniejących podziałów politycznych. W ramach tych następują przemieszczenia, zmienne co do elementów, akceptujące jednak system jako taki poprzez uczestnictwo we władzy, czy fakt działania w partiach politycznych będących podmiotami prawnymi. Nie przeprowadzono dekomunizacji, której konsekwencją byłoby przerwanie ciągłości politycznej PRL (oświadczenie Ruchu Narodowego, Sopot 3 II 1990 r.). Brak zaś lustracji jest jednym z czynników zapewniających faktyczną kontynuację systemu przez udział agentury w strukturach państwa, Kościoła i we wszystkich kierunkach politycznych, a zatem także wśród ugrupowań określających się jako niepodległościowe, chadeckie, konserwatywne, monarchistyczne i narodowe.

Z ubolewaniem stwierdzamy, że narodowcy należą do tych, którzy nie zdają sobie sprawy z obciążenia i skutków, jakie wynikają z współpracy ze służbami bezpieczeństwa, jak i w ogóle wykazują brak ambicji osiągnięcia sukcesu własnymi siłami. Mówimy o tych, którzy nawiązują do formacji przedwojennej, a której kierownictwo zostało przechwycone przez masonerię ostatecznie w 1938 r., i tych, którzy mają złudzenie tworzenia czegoś nowego, ale nie potrafią odróżnić kontrolowanych zmian od rzeczywistych przemian. Ich koncepcje i plany są kompilacjami opartymi na relatywizmie ideowym, moralnym, uzasadnianym rozmaitymi względami. Najmłodsi, wchodzący dopiero do polityki, widząc ogólne zamieszanie i dowiadując się o kolejnych upadkach autorytetów historycznych i współczesnych, nabywają cech przesadnego indywidualizmu, co prowadzi do nierealnych związków, kolejnych konfliktów czy też izolacji.

Oceniając stan dzisiejszego społeczeństwa, uważamy, że w określonej sytuacji, w ostateczności może ono zareagować sprzeciwem. Jednak bez decyzyjnego ośrodka politycznego, będzie to jedynie dramatyczny protest, po raz kolejny zmarnowana szansa. Wyjścia z obecnej sytuacji nie widzimy w nadchodzących wyborach. Nie można beztrosko mówić, że wszystko jest w rękach wyborców, w kartce którą otrzymają. Dzisiaj rozwiązania są w rękach tych, którzy przygotowali korzystną dla siebie ordynację, mają zorganizowane elity, agenturę, środki masowego przekazu, finanse, itd. Lecz gdyby nawet wszystko to zawiodło i społeczeństwo uzyskałoby swoją reprezentację parlamentarną, to tym, którzy mają atrybuty wymienione wcześniej, pozostaną jeszcze rozwiązania siłowe przy akceptacji czynników międzynarodowych. Gdy jednak mimo wszystko rządzący zostaną zmuszeni do oddania władzy, to dojdzie do tego jedynie przy istnieniu alternatywnej, samodzielnej siły politycznej. W przeciwnym razie do władzy dojdzie jej odmiana, z pozoru nawet narodowa. W tym właśnie celu wśród narodowców funkcjonuje agentura i dominuje wyraźna tendencja do kolaboracji.

Jesteśmy świadomi trudności jakie dla rozeznania rzeczywistego położenia Polski wynikają z obecnej polityki watykańskiej oraz ze stanowiska Episkopatu Polski. Na wyobcowanie obecnego kierownictwa Kościoła wskazuje też poparcie i współudział w transformacji systemu komunistycznego w system będący jego kontynuacją, przede wszystkim w sensie antychrześcijańskim (Ruch Narodowy, Rzym 11 VI 1993 r.). Episkopat posunął się nawet do wymuszenia na wierzących udziału w kolejnych wyborach przez zagrożenie sankcją grzechu (Słowo biskupów ..., Olsztyn, 19 VI 1993 r.). W argumentacji ukrywa się, że prawo wolnego wyboru zawiera w sobie prawo wstrzymania się od głosu. Zapewnia się, że w nadchodzących wyborach istnieje możliwość dokonania właściwego wyboru, choć sama ordynacja taki wybór uniemożliwia. Episkopat nie wypowiada się jednak o wymiarze moralnym tej strony wyborów. W omawianym wystąpieniu, jak i w wielu wcześniejszych, Episkopat akceptuje system, który mimo zewnętrznej odmienności zachował niszczący charakter. Episkopat popiera obecnie realizowaną politykę gospodarczą, określając ją jako wolnorynkową, co służy uzasadnianiu wyprzedaży obcym majątku narodowego i zubożenia społeczeństwa (problemy ekonomiczne podlegają wielorakim rozwiązaniom, nie należy to jednak do kompetencji Episkopatu). Episkopat ukrywa istnienie poważnych zagrożeń bytu narodowego i moralnego, zwykłej egzystencji ludzi jak i związek tych zagrożeń z roszczeniami żydowskimi oraz innych nacji. Wystąpienie wyborcze Episkopatu jest kolejnym świadectwem nadużycia zaufania wiernych.

W październiku 1980 r. wystąpiliśmy jako jedyni równocześnie przeciwko komunistom i "Solidarności", wskazując wiele lat przed "zmową w Magdalance" na wzajemne powiązania elit politycznych PRL. Nigdy nie ukrywaliśmy negatywnej oceny całego życia publicznego, a więc także tych, którzy używają często tych samych co my określeń, a niekiedy i ocen, a którzy nie postępowali uczciwie i konsekwentnie. Nigdy też nie zaprzestaliśmy działalności prowadzonej od 1973 r. Jest to odniesienie i odpowiedź na pytanie o mandat potrzebny do autorytatywnego zajęcia stanowiska. Przypominamy zatem, iż żaden kierunek nie może prowadzić wielu polityk; w każdym bowiem czasie jedno tylko rozeznanie i jedne decyzje mogą realnie sprawie narodowej służyć (Ruch Narodowy, Warszawa 8 VII 1982 r.).

------------------------------------
1 Po 19 września 1993 r. wzrosło zainteresowanie oświadczeniem Prezesa Ruchu Narodowego Mariusza Urbana Nie zaakceptujemy systemu - nie weźmiemy udziału w wyborach z dnia 31 lipca 1993 r. Z tego względu powtórnie publikujemy nasze stanowisko.


Wrzesień 1993 r.



Ruch Narodowy
skr. poczt. 55
81-701 Sopot 1
e-mail:
poczta@RuchNarodowy.pl
http://www.RuchNarodowy.pl